czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 4

Rozdział 4
Chłopcy siedzieli w małej kawiarence przy szybie.
- Iza, chodź do nas! - zawołał mnie Mario. Weszłam do kawiarni. Wstali ze swoich krzeseł oboje. Najpierw przywitał mnie Götze, potem odwróciłam się do Marco.
- Hej, jestem Marco, a ty to pewnie Iza, miło mi. Mario mi właśnie o tobie opowiadał. Może usiądziesz? - przedstawił się i zaproponował blondyn.
- Hej. Z miłą chęcią usiądę. - uśmiechnęłam się i usiadłam po między nim.
- Zamówić Ci coś, może sernik? Polecam. - zapytał się tym razem szatyn.
- Chętnie i jeszcze do tego kawę będę bardzo wdzięczna. - poprosiłam.
- Okey! Zaraz wracam.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się i zwróciłam do Marco. - Co tu robicie tak wcześnie?
- Przyszliśmy przed treningiem, bo w hotelu mamy być za godzinę, a trening jest za dwie, więc przyszliśmy tutaj - uśmiechnął się i wziął kawałek ciasta do ust. W tej chwili przyszedł Mario z moim ciastem i kawa.
- Proszę to twój sernik i kawa - postawił przede mną i się uśmiechnął.
- Dziękuje - odwzajemniłam uśmiech. Wzięłam kawałek sernika do ust, który był pyszny i popiłam kawą, trochę poparzyłam język, ale trudno.
- A ty co robisz tu tak wcześnie? - zapytał blondyn.
- Przyszłam się przejść, bo nie chciałam siedzieć sama w domu. Za bardzo nie lubię być sama w domu. - odpowiedziałam.
Miałam pewien powód, dla którego nie chciałam siedzieć sama, ale na razie nie mam zamiaru go nikomu wyjawić. Nasze chwilowe milczenie przerwał Goetze.
- Mam nadzieję, że będziesz na meczu?
- No pewnie, z przyjaciółką tylko, że ona jest za Bayernem - Uśmiechnęłam się.
- Ale ty za nami? - spytał Reus z nadzieją.
- No, a jak Borussia Echte Liebe.
- My już musimy iść, bo za 20 minut mamy być w hotelu. - powiedział Mario.
- A, która godzina? - zapytał oburzony Marco.
- Za 20.
- Serio? Ten czas tak szybko minął, ale pewnie dla tego, że był spędzony z miłą osobą - spojrzał na mnie blondyn i puścił oko.
- Heh. Ja już w zasadzie, też muszę iść, bo pewnie Natka zaraz będzie, a jeszcze chcę wejść do jednego sklepu. - powiedziałam.
Wymieniłam się jeszcze numerem z szatynem, bo mnie prosił. Z kawiarni wyszliśmy razem, ale chłopcy poszli do wyjścia z centrum, a ja do sklepu kibica. Były tam prawie same rzeczy z Bayernu, ale znalazłam też parę z Borussi. Dla siebie kupiłam szalik Dortmundu, koszulkę z nazwiskiem "Reus" i żółto-czarny kubek z całą Borussią, a dla Natalii wzięłam koszulkę z nazwiskiem "Schwainsteiger" i kubek z kadrą Bayernu.
                     
                       ***
Gdy weszłam do domu Utylska oglądała telewizję i zajadała się chipsami.
- Hej! Co tam? Gdzie byłaś? - zapytała.
- Byłam w kawiarni z Mario i Marco Reusem, gdyż ich spotkałam, a potem w sklepie kibica. Kupiłam ci koszulkę i kubek z Bayernem. - powiedziałam i jej pokazałam.
- Ale super dzięki, a sobie coś kupiłaś mam nadzieję? - przytuliła mnie w podzięce.
- A no kupiłam szalik Borussi, kubek i koszulkę z nazwiskiem "Reus" - pokazałam jej - Mam szalik BvB, ale zostawiłam go niestety w Polsce.
Ciekawe kto wygra? - puściła mi oko.
- Tak bardzo. - uśmiechnęłam się. - Zaraz wracam, idę po laptopa na górę.
Weszłam do pokoju, położyłam kupione rzeczy na łóżko. Miałam rozpuszczone włosy, więc wyjęłam z kosmetyczki gumkę do włosów i zrobiłam sobie koka, zmieniłam ciuchy na wygodniejsze, wzięłam z torebki telefon, laptopa i zeszłam na dół do salonu.
- Co tak długo? - spytała blondynka.
- Musiałam się przebrać. - usiadłam koło niej na kanapie i włączyłam laptopa. - Oglądamy jakiś film, wzięłam parę fajnych?
- No, możemy, a jakie masz?
- "Kac Vegas", "Wiecznie żywy", "Oszukane" i "Być jak Kazimierz Deyna" z twoim ulubionym aktorem. - wymieniłam.
- No to ten ostatni poproszę.
- Ok! - włączyłam.
W połowie filmu na Skypa zadzwonił do mnie Krystian.
- Odbierz, powiedz, że to koniec. - powiedziała Natka.
- Nie, nie teraz. - wyłączyłam go. - Może jutro, jeszcze nie jestem gotowa. 

***

Wieczorem około 20.00 po filmie zadzwonił mój telefon. Podniosłam go, żeby zobaczyć kto dzwoni. Obawiałam się, że to mój "chłopak", czyli Krystian, ale nie na szczęście to był Mario.
- Halo. - uśmiechnęłam się do telefonu.
- Hej, masz teraz może czas, bo kupiłem dwa bilety do kina na "Daje nam rok" - zapytał niepewnie. - A tak się składa, że mam. Na którą?
- Na 21.00 będę za pół godziny. Do zobaczenia. - oznajmił i szybko się wyłączył.
- Mario dzwonił i zaprosił mnie do kina. - zwróciłam się do przyjaciółki i szybko pobiegłam na górę.
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na szafkę. Znalazłam w niej czerwone rurki, czarną bokserkę, a do tego czarne szpilki i skórę (kurtkę). Poprawiłam koka i podkręciłam tuszem rzęsy. Dn pokoju weszła Natka.
- Przybył twój książę na białym rumaku. - zażartowała.
- Ha, ha, ha! Czyżby mama opowiadała ci za dużo bajek o księżniczkach w dzieciństwie. - uśmiechnęłam się i wyszłam. - Pa! - rzuciłam jeszcze do niej ze schodów.
Mario stał oparty o swój samochód.
- Hej! - pocałował mnie delikatnie w polik i otworzył drzwi od strony pasażera. - Proszę.
- Dziękuje bardzo. - wsiadłam i zapięłam pasy, a po chwili po mojej lewej stronie siedział szatyn.

~Mario~

Siedziałem w hotelowym pokoju razem z Marco. Trzymałem telefon w ręku i zastanawiałem się czy zadzwonić do Izy.
- Zadzwonić?
- OMG!!! Mario pytałeś się o to już sto tysięcy razy w ciągu 5 minut. Dzwoń!!! Zaproś ją do kina na ten film "Daję nam rok" słyszałem, że fajny. - odpowiedział mi blondyn.
Znalazłem w kontaktach telefonu uroczą szatynkę i nacisnąłem na "Zadzwoń".
- Halo. - usłyszałem jej głos.
- Hej, masz teraz może czas, bo kupiłem dwa bilety do kina na "Daję nam rok" - zapytałem niepewnie.
- A tak się składa, że mam. Na którą?
- Na 21.00 będę za pół godziny. Do zobaczenia. - powiedziałem i szybko się wyłączyłem, bo bałem się, że ona może się rozmyślić. Rzuciłem telefon i otworzyłem laptopa.
- Marco zamów mi dwa bilety na ten film, błagam. - zrobiłem oczy jak kot ze Shreka.
- Nie dość, że kłamiesz to jeszcze się mną wysługujesz. Oj nie ładnie, nie ładnie Goetze. - pogroził mi palcem i wziął mojego laptopa.
- Oj tam, oj tam. Dzięki. - uśmiechnąłem się. - W co mam się ubrać?
- No coment
15 minut później byłem już gotowy, bilety były zamówione, więc mogłem już wychodzić.
- Idź już Romeo, bo się spóźnisz. - nabijał się ze mnie Reus.
- Odwal się, przecież idę. Cześć! - zamknąłem za sobą drzwi. Idąc korytarzem do windy usłyszałem za sobą chłopaków.
-  Uuu!!! Mario idzie na randkę! - byli to Kuba, Łukasz, Robert, Roman, Kevin i Mats.
- A wy skąd wiecie? - zapytałem nie potrzebnie, bo to było jasne.
- Marco nam powiedział. -  uśmiechnęli się.
- A kto mógłby inny. Spieszę się, nara! - wszedłem do windy, zjechałem na dół i poszedłem do samochodu.
Pod domem Izy byłem równo o 20.30. Wyszedłem z samochodu i oparłem się o niego. Dziewczyna wyszła chwilę po, wyglądała cudownie.
- Hej! - pocałowałem ją w policzek i otworzyłem jej drzwi. - Proszę.
- Dziękuje bardzo. - wsiadła i zapięła pasy, a ja zaraz siedziałem na miejscu kierowcy.
- Jak tam minął dzień? - spytałem, bo nie wiedziałem co mam mówić.
- Dobrze, po naszym spotkaniu poszłam do sklepu kibica przygotować się na mecz, a potem oglądałam film z przyjaciółką, aż do czasu, gdy zadzwoniłeś.
- Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem?
- No pewnie, że nie. - uśmiechnęła się.
- A co kupiłaś w tym sklepie kibica?
- Było trudno znaleźć coś z BvB, ale na szczęście znalazłam szalik, koszulkę i kubek. - pochwaliła. W tej chwili dojechaliśmy do kina. W kinie kupiłem popcorn i dwie cole.

~Iza~ 

Po dwóch godzinach skończył się film.
- I jak podobał ci się film? - zapytał Mario.
- Był świetny, super sceny, dobrzy aktorzy i wogóle. Dawno nie oglądałam takiego filmu.
- Mi też się podobał, a tak zmieniając temat, gdzie masz miejsca na trybunach?
- Gdzieś na górze. - powiedziałam wsiadając do auta.
- Aha. No, bo ja nie będę grał i mam fajne miejsce, więc może usiądziesz koło mnie? - zapytał podejrzanie i wstydliwie.
- No pewnie, tylko co z Natką?
- Dla niej też mogę załatwić miejsce.
- To super. - pocałowałam go w polik, można powiedzieć, że przez przypadek, bo zrobiłam to nie pochamowanie. - A gdzie się w takim razie spotkamy?
- Przyjadę po was o 20.00 - oznajmił.
- Ok, to jesteśmy umówieni. Dzięki za mile spędzony wieczór. - pożegnałam się i wysiadłam z samochodu.
Gdy weszłam do domu na dole nikogo nie było, więc poszłam do pokoju Natalii.
- Śpisz? - uchyliłam lekko drzwi od pokoju.
- Nie, wchodź siedzę na necie, a jak na randce?
- To nie była randka. - uśmiechnęłam się. - Mam niespodziankę, a mianowicie mamy lepsze miejsca na trybunach. Mario nas zaprosił.
- A co on nie gra? - zapytała.
- Niestety nie, jakaś kontuzja, czy coś.
_______________________________________
______________________
W końcu dodałam następny rozdział :) Mam nadzieję, że mi wybaczycie za tak długą przerwę w nie pisaniu :/ I przepraszam za jakie kolwiek błędy w tym rozdziale, ale pisałam na telefonie :) Liczę na jakieś komentarze :D

2 komentarze:

  1. Wspaniały blog i świetny wpis <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za ten komentarz :D Jest on dla mnie bardzo ważny, bo wiem, że jeszcze ktoś czyta mojego bloga i mam dla kogo go pisać :D Dziękuję jeszcze raz :D

      Usuń