Rozdział 4
Chłopcy siedzieli w małej kawiarence przy szybie. - Iza, chodź do nas! - zawołał mnie Mario. Weszłam do kawiarni. Wstali ze swoich krzeseł oboje. Najpierw przywitał mnie Götze, potem odwróciłam się do Marco.
- Hej, jestem Marco, a ty to pewnie Iza, miło mi. Mario mi właśnie o tobie opowiadał. Może usiądziesz? - przedstawił się i zaproponował blondyn.
- Hej. Z miłą chęcią usiądę. - uśmiechnęłam się i usiadłam po między nim.
- Zamówić Ci coś, może sernik? Polecam. - zapytał się tym razem szatyn.
- Chętnie i jeszcze do tego kawę będę bardzo wdzięczna. - poprosiłam.
- Okey! Zaraz wracam.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się i zwróciłam do Marco. - Co tu robicie tak wcześnie?
- Przyszliśmy przed treningiem, bo w hotelu mamy być za godzinę, a trening jest za dwie, więc przyszliśmy tutaj - uśmiechnął się i wziął kawałek ciasta do ust. W tej chwili przyszedł Mario z moim ciastem i kawa.
- Proszę to twój sernik i kawa - postawił przede mną i się uśmiechnął.
- Dziękuje - odwzajemniłam uśmiech. Wzięłam kawałek sernika do ust, który był pyszny i popiłam kawą, trochę poparzyłam język, ale trudno.
- A ty co robisz tu tak wcześnie? - zapytał blondyn.
- Przyszłam się przejść, bo nie chciałam siedzieć sama w domu. Za bardzo nie lubię być sama w domu. - odpowiedziałam.
Miałam pewien powód, dla którego nie chciałam siedzieć sama, ale na razie nie mam zamiaru go nikomu wyjawić. Nasze chwilowe milczenie przerwał Goetze.
- Mam nadzieję, że będziesz na meczu?
- No pewnie, z przyjaciółką tylko, że ona jest za Bayernem - Uśmiechnęłam się.
- Ale ty za nami? - spytał Reus z nadzieją.
- No, a jak Borussia Echte Liebe.
- My już musimy iść, bo za 20 minut mamy być w hotelu. - powiedział Mario.
- A, która godzina? - zapytał oburzony Marco.
- Za 20.
- Serio? Ten czas tak szybko minął, ale pewnie dla tego, że był spędzony z miłą osobą - spojrzał na mnie blondyn i puścił oko.
- Heh. Ja już w zasadzie, też muszę iść, bo pewnie Natka zaraz będzie, a jeszcze chcę wejść do jednego sklepu. - powiedziałam.
Wymieniłam się jeszcze numerem z szatynem, bo mnie prosił. Z kawiarni wyszliśmy razem, ale chłopcy poszli do wyjścia z centrum, a ja do sklepu kibica. Były tam prawie same rzeczy z Bayernu, ale znalazłam też parę z Borussi. Dla siebie kupiłam szalik Dortmundu, koszulkę z nazwiskiem "Reus" i żółto-czarny kubek z całą Borussią, a dla Natalii wzięłam koszulkę z nazwiskiem "Schwainsteiger" i kubek z kadrą Bayernu.
***
Gdy weszłam do domu Utylska oglądała telewizję i zajadała się chipsami.
- Hej! Co tam? Gdzie byłaś? - zapytała.
- Byłam w kawiarni z Mario i Marco Reusem, gdyż ich spotkałam, a potem w sklepie kibica. Kupiłam ci koszulkę i kubek z Bayernem. - powiedziałam i jej pokazałam.
- Ale super dzięki, a sobie coś kupiłaś mam nadzieję? - przytuliła mnie w podzięce.
- A no kupiłam szalik Borussi, kubek i koszulkę z nazwiskiem "Reus" - pokazałam jej - Mam szalik BvB, ale zostawiłam go niestety w Polsce.
Ciekawe kto wygra? - puściła mi oko.
- Tak bardzo. - uśmiechnęłam się. - Zaraz wracam, idę po laptopa na górę.
Weszłam do pokoju, położyłam kupione rzeczy na łóżko. Miałam rozpuszczone włosy, więc wyjęłam z kosmetyczki gumkę do włosów i zrobiłam sobie koka, zmieniłam ciuchy na wygodniejsze, wzięłam z torebki telefon, laptopa i zeszłam na dół do salonu.
- Co tak długo? - spytała blondynka.
- Musiałam się przebrać. - usiadłam koło niej na kanapie i włączyłam laptopa. - Oglądamy jakiś film, wzięłam parę fajnych?
- No, możemy, a jakie masz?
- "Kac Vegas", "Wiecznie żywy", "Oszukane" i "Być jak Kazimierz Deyna" z twoim ulubionym aktorem. - wymieniłam.
- No to ten ostatni poproszę.
- Ok! - włączyłam.
W połowie filmu na Skypa zadzwonił do mnie Krystian.
- Odbierz, powiedz, że to koniec. - powiedziała Natka.
- Nie, nie teraz. - wyłączyłam go. - Może jutro, jeszcze nie jestem gotowa.
Wieczorem około 20.00 po filmie zadzwonił mój telefon. Podniosłam go, żeby zobaczyć kto dzwoni. Obawiałam się, że to mój "chłopak", czyli Krystian, ale nie na szczęście to był Mario.
***
- Halo. - uśmiechnęłam się do telefonu.
- Hej, masz teraz może czas, bo kupiłem dwa bilety do kina na "Daje nam rok" - zapytał niepewnie. - A tak się składa, że mam. Na którą?
- Na 21.00 będę za pół godziny. Do zobaczenia. - oznajmił i szybko się wyłączył.
- Mario dzwonił i zaprosił mnie do kina. - zwróciłam się do przyjaciółki i szybko pobiegłam na górę.
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na szafkę. Znalazłam w niej czerwone rurki, czarną bokserkę, a do tego czarne szpilki i skórę (kurtkę). Poprawiłam koka i podkręciłam tuszem rzęsy. Dn pokoju weszła Natka.
- Przybył twój książę na białym rumaku. - zażartowała.
- Ha, ha, ha! Czyżby mama opowiadała ci za dużo bajek o księżniczkach w dzieciństwie. - uśmiechnęłam się i wyszłam. - Pa! - rzuciłam jeszcze do niej ze schodów.
Mario stał oparty o swój samochód.
- Hej! - pocałował mnie delikatnie w polik i otworzył drzwi od strony pasażera. - Proszę.
- Dziękuje bardzo. - wsiadłam i zapięłam pasy, a po chwili po mojej lewej stronie siedział szatyn.
~Mario~
Siedziałem w hotelowym pokoju razem z Marco. Trzymałem telefon w ręku i zastanawiałem się czy zadzwonić do Izy.
- Zadzwonić?
- OMG!!! Mario pytałeś się o to już sto tysięcy razy w ciągu 5 minut. Dzwoń!!! Zaproś ją do kina na ten film "Daję nam rok" słyszałem, że fajny. - odpowiedział mi blondyn.
Znalazłem w kontaktach telefonu uroczą szatynkę i nacisnąłem na "Zadzwoń".
- Halo. - usłyszałem jej głos.
- Hej, masz teraz może czas, bo kupiłem dwa bilety do kina na "Daję nam rok" - zapytałem niepewnie.
- A tak się składa, że mam. Na którą?
- Na 21.00 będę za pół godziny. Do zobaczenia. - powiedziałem i szybko się wyłączyłem, bo bałem się, że ona może się rozmyślić. Rzuciłem telefon i otworzyłem laptopa.
- Marco zamów mi dwa bilety na ten film, błagam. - zrobiłem oczy jak kot ze Shreka.
- Nie dość, że kłamiesz to jeszcze się mną wysługujesz. Oj nie ładnie, nie ładnie Goetze. - pogroził mi palcem i wziął mojego laptopa.
- Oj tam, oj tam. Dzięki. - uśmiechnąłem się. - W co mam się ubrać?
- No coment
15 minut później byłem już gotowy, bilety były zamówione, więc mogłem już wychodzić.
- Idź już Romeo, bo się spóźnisz. - nabijał się ze mnie Reus.
- Odwal się, przecież idę. Cześć! - zamknąłem za sobą drzwi. Idąc korytarzem do windy usłyszałem za sobą chłopaków.
- Uuu!!! Mario idzie na randkę! - byli to Kuba, Łukasz, Robert, Roman, Kevin i Mats.
- A wy skąd wiecie? - zapytałem nie potrzebnie, bo to było jasne.
- Marco nam powiedział. - uśmiechnęli się.
- A kto mógłby inny. Spieszę się, nara! - wszedłem do windy, zjechałem na dół i poszedłem do samochodu.
Pod domem Izy byłem równo o 20.30. Wyszedłem z samochodu i oparłem się o niego. Dziewczyna wyszła chwilę po, wyglądała cudownie.
- Hej! - pocałowałem ją w policzek i otworzyłem jej drzwi. - Proszę.
- Dziękuje bardzo. - wsiadła i zapięła pasy, a ja zaraz siedziałem na miejscu kierowcy.
- Jak tam minął dzień? - spytałem, bo nie wiedziałem co mam mówić.
- Dobrze, po naszym spotkaniu poszłam do sklepu kibica przygotować się na mecz, a potem oglądałam film z przyjaciółką, aż do czasu, gdy zadzwoniłeś.
- Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem?
- No pewnie, że nie. - uśmiechnęła się.
- A co kupiłaś w tym sklepie kibica?
- Było trudno znaleźć coś z BvB, ale na szczęście znalazłam szalik, koszulkę i kubek. - pochwaliła. W tej chwili dojechaliśmy do kina. W kinie kupiłem popcorn i dwie cole.
~Iza~
Po dwóch godzinach skończył się film.
- I jak podobał ci się film? - zapytał Mario.
- Był świetny, super sceny, dobrzy aktorzy i wogóle. Dawno nie oglądałam takiego filmu.
- Mi też się podobał, a tak zmieniając temat, gdzie masz miejsca na trybunach?
- Gdzieś na górze. - powiedziałam wsiadając do auta.
- Aha. No, bo ja nie będę grał i mam fajne miejsce, więc może usiądziesz koło mnie? - zapytał podejrzanie i wstydliwie.
- No pewnie, tylko co z Natką?
- Dla niej też mogę załatwić miejsce.
- To super. - pocałowałam go w polik, można powiedzieć, że przez przypadek, bo zrobiłam to nie pochamowanie. - A gdzie się w takim razie spotkamy?
- Przyjadę po was o 20.00 - oznajmił.
- Ok, to jesteśmy umówieni. Dzięki za mile spędzony wieczór. - pożegnałam się i wysiadłam z samochodu.
Gdy weszłam do domu na dole nikogo nie było, więc poszłam do pokoju Natalii.
- Śpisz? - uchyliłam lekko drzwi od pokoju.
- Nie, wchodź siedzę na necie, a jak na randce?
- To nie była randka. - uśmiechnęłam się. - Mam niespodziankę, a mianowicie mamy lepsze miejsca na trybunach. Mario nas zaprosił.
- A co on nie gra? - zapytała.
- Niestety nie, jakaś kontuzja, czy coś.
_______________________________________
______________________
W końcu dodałam następny rozdział :) Mam nadzieję, że mi wybaczycie za tak długą przerwę w nie pisaniu :/ I przepraszam za jakie kolwiek błędy w tym rozdziale, ale pisałam na telefonie :) Liczę na jakieś komentarze :D
Wspaniały blog i świetny wpis <3
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za ten komentarz :D Jest on dla mnie bardzo ważny, bo wiem, że jeszcze ktoś czyta mojego bloga i mam dla kogo go pisać :D Dziękuję jeszcze raz :D
Usuń