środa, 15 kwietnia 2015

Rozdział 9

Rozdział 9


 ~Mario~
Gdy dojechaliśmy pod mój dom było już ciemno, a Iza spała. Wyszedłem po cichu z samochodu, wziąłem jej walizki, otworzyłem drzwi i położyłem torby w salonie. Wróciłem po moją kochaną do auta. Wyciągnąłem ją delikatnie, była bardzo lekka. Zaniosłem Izę do góry, do sypialni i położyłem w łóżku, przykryłem kocem, ucałowałem w skroń i zszedłem na dół. "Boże jak ja ją kocham", powiedziałem sobie. Pomyślałem, że jak się obudzi to zgłodnieje, więc poszedłem do kuchni zrobić lasagne, jej ulubione danie. Mam nadzieję, że mi wyjdzie. Na szczęście wszystkie składniki miałem w domu, czyli mogłem zabierać się do roboty.

~Iza~
Obudziłam się w łóżku, który pachniał perfumami Gotze, więc pewnie to była jego sypialnia. Była bardzo piękna. Rozglądając się wokół poczułam zapach z dołu, ponieważ nie znałam domu poszłam za cudnym zapachem. Zeszłam po schodach, doszłam do kuchni. Zobaczyłam mojego chłopaka, który wyjmował moją kochaną lasagne. Gdy postawił ją na blacie podeszłam do niego i go przytuliłam.
- Kocham cię misiek
- Ja ciebie też misia - pocałował mnie w czoło. - usiądź, a ja pokroję ją. Zawsze marzyłam o takim chłopaku, z Krystianem tak nie miałam, bo on był jak dziecko, a Mario tak jak prawdziwy mężczyzna potrafi przytulić i pocałować. Jestem najszczęśliwsza na świecie. 
- O czym tak myślisz? - zapytał, stawiając przede mną talerz z jedzeniem.
- O tobie i o mnie, o nas - uśmiechnęłam się.
- Jak to fajnie brzmi "o nas" - usiadł na przeciwko mnie.


Po zjedzeniu kolacji ja posprzątałam, a mój misio poszedł wziąć prysznic. Zapukałam do łazienki.
- Mario?
- Wejdź - otworzył drzwi, stał w samych bokserkach, a po jego ciele spływały krople wody.
- Mogłabym od ciebie pożyczyć koszulkę, o mam swoją piżamę włożoną głęboko w walizce.
- Tak, weź moją, ja mogę spać tak - podał mi koszulkę meczową.
- Dziękuję - pocałowałam go w polik - to ja wyjdę i poczekam przed.
- Nie, zostań, ja już wychodzę i będę w salonie.
- Ok, daj mi 5 minut.
 Gdy weszłam z łazienki. Mario siedział na kanapie. Podeszłam z tyłu kanapy i go przytuliłam.
- Gotowa, to gdzie mam spać?
- Chodź ze mną pokażę ci - wziął mnie za rękę i zaprowadził do gościnnej sypialni - to dobranoc kochanie - ucałował mnie w usta i poszedł.
Położyłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć, więc weszłam na mojego Vibera (podobne do Whatsapp, albo Messenger) i zobaczyłam, że Mario jest dostępny, stwierdziłam, że do niego pójdę.
- Mariooo? - przeciągnęłam jego imię po zapukaniu i otworzeniu drzwi.
- Tak skarbie? - spojrzał a mnie.
- Mogę z tobą spać?
- No pewnie, chodź tu szybko do mnie.
Położyłam się na łóżku, głowę opierając o jego tors, a on mnie przykrył kołdrą i pocałował w skroń. Po tym szybko znalazłam się w krainie  Morfeusza. 


 O 10.00 obudził mnie dźwięk telefonu.
- Halo - powiedziałam zaspana.
- "Hej, Izuś, jestem u ciebie za pół godziny, wezmę cię na dobre ciacho." - powiedział Manuel.
- Manu, ale jest mały problem.
- "Co się stało?"
- Ja jestem w Dortmundzie - przypadkiem obudziłam Mario.
- " O! No to może kiedy indziej" - posmutniał.
- Na pewno.
- "To pa" - rozłączył się.
- Przepraszam, że cię obudziłam - zwróciłam się do Mario.
- Nie szkodzi i tak już powinienem się obudzić - pocałował mnie. - Coś się stało?
- Nie, Manuel dzwonił, ale nic ważnego.
- Idę do łazienki, a ty sobie jeszcze poleż - uśmiechnął się.


~Mario~
Jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi. Trafił mi się taki skarb, którego nie mogę stracić. Będę dla niej wszystkim czego potrzebuje. Tylko muszę coś wymyślić, żeby Neuer dał jej spokój i żeby była tylko moja.
Myślałem tak cały czas i wymyśliłem świetny plan i zrealizuję go na finale LM, ale muszę jeszcze pogadać o tym z Borussią.

Po kąpieli wróciłem do sypialni, ale nie zastałem tam mojej kochanej, więc ubrałem się, zszedłem na dół. Iza była w kuchni
- Mówiłem ci, żebyś jeszcze poleżała - przytuliłem ją od tyłu.
- Wolałam zrobić nam śniadanie - pocałowała mnie obracając się.
- Seksownie wyglądasz w mojej koszulce - położyłem ręce na jej biodrach i musnąłem jej usta.
- Dziękuję, ale już siadaj do stołu i jedz bo ci jajecznica wystygnie.

 Gdy zjedliśmy Iza poszła się ubrać, a ja włożyłem brudne naczynia do zmywarki i usiadłem na kanapie z laptopem. Włączyłem facebooka i dodałem post dla moich fanów. Jak kończyłem go pisać usiadła koło mnie moja misia i położyła głowę na moim ramieniu. Zamknąłem laptopa i spojrzałem na zegarek na ręce.
- Chodź, zabieram cię gdzieś - wziąłem ją za ręce.
- Gdzie?
- Niespodzianka - uśmiechnąłem się.
 - A długo będziemy jechać? - spytała, gdy odpalałem silnik.
- Nie, stąd tam jest 5 minut drogi - wyjechałem z podjazdu. Potem jechaliśmy już w ciszy, aż stanąłem koło...
- To stadion Borussi?!
- Dokładnie, zabieram cię na trening.
- Kocham cię - przytuliła mnie tak, że aż prawie udusiła.
- Ja ciebie też misia - złapałem ją za rękę i weszliśmy do ośrodka treningowego.
- Wiesz, że jestem tu pierwszy raz?
- Wiem, mówiłaś mi.
Po chwili stanęliśmy na murawie i wszystkie oczy piłkarzy na nas, a właściwie na Izę.
- Iza!!! - podbiegli wszyscy do niej i przytulili ją.
- I Mario - powiedziałem, bo zauważyłem, że mnie nie zauważyli.
- Cześć Mario - odpowiedział mi jedyny Mo.
- Ej możecie zostawić moja dziewczynę, bo ją zgnieciecie - odsunąłem ich od niej.
- Moją kogo? - spytał Marco.
- Moją dziewczynę - uśmiechnąłem się i złapałem Izę za rękę.
- Wow! Gratulujemy!!! - krzyknęli wszyscy razem z Kloppem .
- To dlatego mnie wczoraj nie wpuściłeś mnie do domu? - Reus puścił do mnie oko.
- Nie debilu, mówiłem ci, że byłem w drodze do Dortmundu - walnąłem go w łeb.
- Ej, bo mi włosy popsujesz.
- Laluś.
- To chodź tu teraz ja ci tak zrobię - zacząłem przed nim uciekać.
- Jak dzieci - usłyszałem za sobą i nic więcej, bo uciekałem przed blondynem, który mnie gonił. 


~Iza~
Stałam i rozmawiałam sobie z chłopakami podczas, gdy mój misiek i jego przyjaciel gonili się.
Po chwili Mario uciekł za mnie, a Marco idąc stanął przede mną opierając ręce na kolanach.
- Ja cię jeszcze złapię.
- Ok, ale teraz daj mi oddychać - odpowiedziałem mu.
- Chłopaki koniec przerwy, wracamy do treningu - krzyknął trener.
- Ale jak to? Ja nie mogę złapać oddechu, a już mam dalej trenować? Nie dam rady - mina Marco była bezcenna.
- A kto ci kazał go gonić? Wracaj biegać.
- Masz za swoje, nie trzeba było mnie gonić - śmiał się z niego Mario, ale zaraz stanął przede mną - kochanie poprawisz mi włosy, bo mi się popsuły przez niego?
- Oczywiście, że ci poprawię.
- I kto tu jest lalusiem? - zapytał Reusik.
 ________________________________
______________________
No to koniec rozdziału 9 :) 
Każdy rozdział najpierw piszę w moim 60 kartkowym zeszycie i on właśnie się skończył. Muszę kupić nowy :) 
Zmieniając temat pewnie słyszeliście o naszym kochanym Kloppo? 
To okropne :'( Dlaczego? Ja nie mogę sobie wyobrazić innego trenera dla Borussii. 
Dziękuję Ci nasz kochany trenerze, drugi tato i przede wszystkim mistrzu :* Mistrzu, który dał nam kibicom tyle emocji :) Zawsze byłeś, jesteś i będziesz w naszych czarno-żółtych sercach. Kochamy cię <3 Wir lieben dich <3 #Dankekloppo 
 

czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział 8

Rozdział 8

 Gdy rano się obudziłam, ubrałam się i zeszłam na dół. Manuela nie było, czyli jeszcze spał. Pomyślałam sobie, że mu się odwdzięczę i zrobię dla niego śniadanie. Po przygotowaniu posiłku napisałam karteczkę: "Postanowiłam się odwdzięczyć i pozwoliłam sobie zrobić Ci śniadanie. Smacznego i dziękuję :D Iza" położyłam ją obok talerzyka ze śniadaniem w kuchni i wyszłam.
Po około 10 minutach byłam w domu. Minęłam się w drzwiach z Bastianem. 
- O jesteś - uśmiechnęła się.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś, że wychodzisz z imprezy i idziesz z Bastianem?
- No bo myślałam, że ty pójdziesz z Manuelem do niego i będziesz u  niego spała i ten tego - znowu uśmiechnęła się z iskierką w oku.
- Tak spałam u niego, ale nie jestem jakaś pierwsza lepsza, żeby spać z facetem, którego poznałam pare godzin temu - poszłam do swojego pokoju i  zamknęłam drzwi. Nie wiem jak ona mogła w ogóle pomyśle, że ja tak od razu. Lubię Manuela, ale nie tak, żeby iść z nim do łóżka pare godzin po poznaniu się.
Za godzinę usłyszałam pukanie do drzwi, byłam przekonana, że to Utylska, ale jak otworzyłam zobaczyłam Neuera.
- Hej, Natalia mnie wpuściła.
- Hej, wchodź - otworzyłam szerzej drzwi. 
- Dzięki, postanowiłem, że zabiorę cię na spacer i pokażę kawałek Monachium.
- Z miłą chęcią. Od czasu przyjazdu nie miałam okazji pozwiedzać.Tylko pójdę do łazienki i możemy iść.
- Ok, to ja zaczekam na dole - wyszedł. Poszłam do łazienki, zrobić sobie włosy i makijaż, żeby jakoś wyglądać. Wzięłam torebkę, buty i zeszłam na dół.
- Jestem gotowa, możemy iść.
Natalia mieszkała w spokojnej okolicy, samochody bardzo rzadko jeździły, a do miasta było 15 minut drogi pieszo. Szliśmy powoli rozmawiając. Ja opowiadałam Manuelowi o sobie, a on mi jak trafił do Bayernu.
- Było trudno, kibice mnie nienawidzili, ale jakoś to wytrwałem i cały czas tu jestem - słuchałam go z zaciekawieniem. Doszliśmy do miasta. Manu pokazał mi dużo ciekawych miejsc, kupił mi precla i usiedliśmy na ławce cały czas rozmawiając. Dużo ludzi podchodziło do Manuela prosząc go o autograf lub zdjęcie. My sobie też zrobiliśmy parę fotek, a Neuer od razu wrzucił je na Instagram. 
Dochodziła godzina 15, powoli wracaliśmy do domu.
- Widzimy się jutro? - zapytał.
- No pewnie, cały czas siedzę w domu, więc wpadaj kiedy chcesz - po chwili pożegnaliśmy się i on odszedł. Ja poszłam do kuchni zrobić sobie coś do picia. Po 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć. 
- Zapomniałeś czegoś...Mario?! - byłam w szoku, przytuliłam się do niego mocno.
- Tak, ciebie - również mnie mocno przytulił.
- Wejdź , co ty tu robisz?
- Przyjechałem zabrać cię do Dortmundu - uśmiechnął się - idź się pakować, zaczekam przy samochodzie.
- Ok, już biegnę, daj mi 10 minut - pobiegłam szybko do pokoju, wyjęłam walizkę spod łóżka i zaczęłam do niej wrzucać swoje rzeczy, do osobnej torby spakowałam laptopa, tableta i wszystkie ładowarki i kosmetyki. Najpierw zniosłam dwie walizki na dół, a  potem wróciłam po telefon i torebkę.
- Ty wyjeżdżasz? - zapytała Natalia stojąca przy schodach.
- Tak, Mario po mnie przyjechał i zabiera mnie do Dortmundu - powiedziałam zadowolona.
- Na długo?
- Jeszcze nie wiem.
- Ale wrócisz.
- Tak, raczej tak. Przynajmniej będziesz miała wolny dom z Bastianem.
- Nie zapominaj, że masz dopiero 17 lat - upomniała mnie.
- Nie zapominam, a poza tym to rocznikowo już 18 - uśmiechnęłam się - pa.
Wyszłam z domu obładowana walizkami, Mario tak jak zawsze stał oparty o swój samochód, jak mnie zobaczył podbiegł do mnie i zabrał mi walizki.
- Usiądź, a ja włożę torby do bagażnika - po chwili siedział już koło mnie - no to w drogę.
- Tęskniłam
- Ja też - uśmiechnął się tak pięknie, że aż się prawie rozpłynęłam - Pogodziłaś się z Natalią?
- Nie, ona popsuła to jeszcze bardziej.
- Jak?
- Zostawiła mnie na tej imprezie, a sama poszła do domu z Bastianem. Ja musiałam spać u Manuela. Rano tłumaczyła się tym, że myślała, że ja z Neuerem u niego - mówiłam dziwnym kodem, ale mam nadzieję, że zrozumiał - ja lubię Manu, ale nie, aż tak.
Po tym co powiedziałam zapadła chwilowa cisza.
- Chłopaki za tobą tęsknią, zresztą tak jak ja.
- Ja za nimi też. To dziwne, znamy się tak krótko, a tak szybko ich pokochałam.
- Tylko ich? - Mario nagle zjechał na pobocze i się zatrzymał. Spojrzał w moje coczy - Kocham cię.
- Ja ciebie też - zaliżyliśmy nasze twarze do siebie i się pocałowaliśmy. Całowaliśmy się chyba z 5 minut. Pnvtem Götze złapał mnie za rękę i pojechaliśmy dalej, co chwilę patrzeliśmy się na siebie śmiejąc się.
- Kocham cię
- Ja ciebiebie też. Patrz na drogę wariacie.
Byłam trochę zmęczona, więc zasnęłam, ale nie na długo, bo usłyszałam klakson samochodu i pisk opon.
- Co się stało? - zapytałam mojego chłopaka.
- Przepraszam, obudziłem cię, nie chciałem, ale jakiś debil wyprzedzał niebezpiecznie z nad przeciwka.
- Nic nie szkodzi - uśmiechnęłam się do niego. 
- Może jesteś głodna? Zjadę i zjemy coś w barze.
- Jestem, bardzo.
Po chwili Mario skręcił w stronę baru, który stał nad pięknym jeziorem.
- Byłem tu pare razy i mają pyszne naleśniki z truskawkami - mówił otwierając mi drzwi do środka - zdaj się na mnie dobrze?
- Dobrze, to ja pójdę poszukać miejsca na dworze.
- Ok - przytaknął - Iza?!
- Tak? - odwróciłam się w jego stronę, a on powiedział szeptem "Kocham cię". Odpowiedziałam mu to samo.
Znalazłam wolny stolik za barem i widokiem na jezioro. Usiadłam i wpatrzyłam się w piękne łabędzie.
- Tu się schowałaś, szukałem cię
- I znalazłeś, to miejsce mi się spodobało, więc postanowiłam tu usiąść - nadal patrzyłam przed siebie.
- Tak to prawda, tu jest pięknie. Zawsze jak tu przyjeżdżam to siadam w tym miejscu - Mario usiadł z drugiej strony stolika, a ja odwróciłam się do niego przodem. Złapał delikatnie moją dłoń i ją lekko pocałował.
- Daleko jeszcze do Dortmundu?
- Jeszcze około 2 godziny drogi i będziemy w domu - wychylił się przez stolik do mnie i mnie pocałował. On jest taki kochany i romantyczny.



Po zjedzeniu pysznych naleśników z truskawkami i twarogiem, Götze zaproponował, żebyśmy się przeszli brzegiem jeziora. Złapał mnie za rękę i poszliśmy.
- Opowiedz mi coś jeszcze o sobie na przykład o swojej rodzinie i w ogóle - poprosił.
- Hm... Mam siostrę o 13 lat starszą, która ma męża i córkę, czyli moją siostrzenicę 4 letnią.
- A twoja mama i tata?
- Moja mama nie żyje, zmarła miesiąc temu, właśnie dlatego tu jestem. Musiałam wyjechać i ochłonąć - opowiadałam ze łzami w oczach.
- Przepraszam, nie wiedziałem - przytulił mnie mocno - nie płacz, kochanie.
- Nic nie szkodzi, nie mogłeś wiedzieć, bo ci nie mówiłam - przeszliśmy jeszcze kawałek i wróciliśmy do samochodu.
- Już ok? - zapytał z troską.
- Tak, dziękuję.
- To teraz prosto do domu, włączę jakąś muzykę.
- Nie, czekaj znajdę w torebce mojego pendriva i posłuchamy mojej muzyki - znalazłam w mojej torebce sticka i włożyłam go do wejścia USB w radiu. Włączyłam piosenkę The Black Eyed Peas "Just Can't Get Enought"
- Ej, to moja ulubiona piosenka - podgłośnił i zaczeliśmy razem śpiewać. Okazało się, że mamy podobny gust muzyczny.
- Marco dzwoni - odebrał telefon i włączył na głośno mówiąc.
- "Mario do cholery gdzie ty jesteś?"- zapytał wkurzony Reus.
- Mi ciebie również miło słyszeć.
- "Gdzie jesteś?" - powtórzył pytanie. - "Stoję pod twoimi drzwiami od 20 minut i dzwonię na telefon, a ty nic."
- Dzwoniłeś?
- "Około 100 razy."
- A no faktycznie - sprawdził.
- "To dowiem się gdzie ty jesteś?"
- W drodze powrotnej do Dortmundu - uśmiechnął się do mnie.
- "W drodze powrotnej skąd?"
- Z Monachium.
- "Co ty tam robiłeś, tylko mi nie mów, że byłeś coś załatwiać znowu z Bayernem, bo ci jebnę. No chyba, że pojechałeś zrezygnować, to co innego."
- Po pierwsze to już ci mówiłem, że mam tam wszystko załatwione i nie zrezygnuję, po drugie nie przeklinaj, a po trzecie byłem po moje szczęście - wplątał swoje palce w moje.
- "Nie przeklinam i jakie szczęście?"
- Dowiesz się jak wrócę, a raczej wrócimy - rozłączył się.

___________________________
________________
No i koniec rozdziału 8. Cieszycie się z tego, że Mario i Iza są razem, bo ja tak :-) Na początku miałam zrobić wszystko inaczej, ale zrobiłam tak jak teraz jest ;-) Liczę na komentarze :-*  

sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 7

Rozdział 7

 Byłam na murawie i to nie sen. Nati ustawiała aparat, a ja chodziłam i patrzyłam jak na trybunach gromadzą się tłumy. Przechodziłam akurat koło wejścia na murawę, gdy ktoś na mnie wpadł. Gdy podniosłam wzrok ujrzałam Manuela Neuera.
- Przepraszam - powiedział i podał mi rękę. 
- Nic nie szkodzi - uśmiechnęłam się, a  on odszedł na rozgrzewkę, za nim pobiegła cała drużyna Bayernu.  
To ostatnia kolejka Bundesligi i wiadome jest, że Bayern zdobędie patere, nawet jeśli przegra ten mecz z Fc Augsburg. Borussia niestety była na drugim miejscu. Mecz trwa już od pół godziny i nadal jest bezbramkowy remis.
W przerwie oglądałam zdjęcia, które zrobiła Natalia.
- Wychodzą już na drugą połowę - oznajmiła Utylska.
- Jestem ciekawa, czy coś strzelą teraz. 
- Widziałaś? - zapytała. 
- Co?
- Manuel się na ciebie spojrzał i uśmiechnął.
- Zdawało ci się. Rób lepiej zdjęcia, a nie gadasz - powiedziałam jej. Zastanawiam się, czy Mario zadzwoni. Borussia też dzisiaj gra, więc pewnie zadzwoni po meczu. Z moich zamyśleń wyrwały mnie krzyki i radość kibiców. Padł pierwszy gol strzelony przez Thomasa Muellera. Po tej bramce były dwie następne trafienia zaliczone przez Shaqiriego i Luiza Gustavo.
Gdy usłyszeliśmy ostatni gwizdek trybuny się poderwały do góry razem ze mną i Nati oraz piłkarzami. Chłopacy tańczyli i skakali ze szczęścia i powiem szczerze, że wyglądało to fantastycznie. Kocham BvB, ale Fc Hollywood (Bayern) też lubię, więc cieszę się z nimi. Dziewczyny przebrane w stroje Bawarskie przynosiły mega wielkie kufle piwa chyba z 5 litrowe. Piłkarze się nimi nawzajem  oblewali i pili z nich. Zauważyłam Neuera, który stała wraz z Bastianem Schwainsteigerem pijąc piwo i patrząc na nas.
- Ej Nati, widzisz Bastiego i Neuera? Jakoś dziwnie się na nas patrzą, zauważyłaś? - zapytałam.
- No fakt i chyba idą w naszą stronę - uśmiechnęłam się do mnie.
- Mario dzwoni, idę odebrać. 
- Nie, nie zostawiaj mnie samej, błagam.
- No dobrze, oddzwonię później - i właśnie w tej chwili do nas podeszli.
- Hej dziewczyny, jestem Bastian, a to jest Manuel - przedstawili się.
- Natalia
- Iza - podałyśmy im ręce, żeby się przywitać.
- Podobał wam się mecz? - zapytał Schweini.
- Tak, było super!
- Napijecie się?
- Nie dzięki, ja nie piję - podziękowałam.
- Ja też nie, jestem samochodem i na dodatek w pracy.
- Szkoda, a może macie ochotę po pracy pójść z nami na imprezę?
- Ja z miłą chęcią, a ty Iza?
- No pewnie - uśmiechnęłam się chociaż niezbyt miałam ochotę na tę imprezę, bo chcę porozmawiać z Mario i obejrzeć powtórkę meczu Borussi, ale co się nie robi dla przyjaciółki.
- Ok, to super. My się idziemy ogarnąć do szatni i przebrać w stroje bawarski - odezwał się Manuel.
- A my pojedziemy do domu, również się ogarnąć, a potem gdzie się spotkamy? - zapytałyśmy.
- Spotkajmy się przy starym ratuszu na MarienPlatz za godzinę - uśmiechnęli się i odeszli. 
Natalia zebrała swój sprzęt z moją pomocą i pojechałyśmy do domu przygotować się. Gdy dojechałyśmy do domu. Nati nie wiem skąd wzięła bawarskie sukienki, które były bardzo ładne. Chciałam oddzwonić do Mario, ale nie miałam czasu, bo musiałam się jeszcze pomalować i zrobić włosy, a jak to wszystko zrobiłam trzeba było już wychodzić. 
 - Jedziemy na imprezę, może w końcu zapomnisz o Mario i się uśmiechniesz - powiedziała Natalia, ale jej słowa mi się nie spodobały.
- Natalia nie da się zapomnieć o przyjacielu. Czy ty byś o mnie zapomniała z powodu jakiejś imprezy, bo ja bym o tobie nie zapomniała - byłam na nią bardzo zła, marzyłam tylko o tym żeby znaleźć się blisko Mario, bo gdy byłam obok niego to zapominałam o wszystkim.
Przez resztę drogi nie odzywałyśmy się do siebie, Natalii było chyba głupio, a ja nie miałam ochoty gadać. Gdy zatrzymałyśmy się autem pod ratuszem, zobaczyłam mega wielki tłum i Manuela, który otwiera mi drzwi i wyciąga mnie za rękę z samochodu.
- Chodź szybko do środka, bo nas tu zgniotą - powiedział i wciągnął mnie do środka ratusza.
- A co z Natalią? - zapytałam.
- Bastian ją wziął, poradzą sobie - przez ten cały czas jak mnie prowadził do góry po jakiś schodach trzymał mnie za rękę. Na górze było pełno ludzi, wszyscy piłkarze Bayernu z rodzinami. Na dużym balkonie ratusza stał jakiś facet, który wywoływał piłkarzy i leciała fajna muzyczka. Gdy wywołał Neuera zostałam sama, ale po jakiejś chwili przyszedł z powrotem i znów złapał mnie za rękę i wziął na balkon. Wszyscy się świetnie bawili, była tam Natalia z Bastianem i robili sobie zdjęcia na tle tłumu stojącego pod balkonem. Ja też zrobiłam sobie selfie z paroma piłkarzami.
Potem pojechaliśmy autobusem do restauracji w której odbywał się bankiet, czyli impreza z litrami piwa.
- Zatańczymy? - zapytał Manu, a ja przypomniałam sobie dyskotekę z Borussią.
- Ok - uśmiechnęłam się. Zatańczyliśmy tylko jedną piosenkę, bo była bardzo szybka i się zmęczyliśmy. 
- Napijesz się piwa? - zaproponował mi Arjen Robben.
- Nie...albo tak, poproszę - po raz pierwszy napiłam się alkoholu, chociaż mówią, że piwo to nie alkohol. Wypiłam jeszcze pare piw w między czasie tańcząc.
Chciałam sprawdzić, która jest godzina, więc podeszłam do telefonu była 23.59. Nagle zadzwonił Mario. Wyszłam szybko z restauracji i odebrałam.
- Halo
- "Hej Iza przepraszam, że tak późno dzwonię, ale wcześniej nie odbierałaś telefonu, a ja chciałem usłyszeć twój głos." - na te słowa się uśmiechnęłam.
- To miłe. Chciałam odebrać i z tobą pogadać, ale Natalia wzięłam mnie na mecz Bayernu jako swoją asystentkę, a potem Neuer i Schwainsteiger zaprosili nas na imprez. Na dodatek pokłóciłam się z Natalią, nie wiem gdzie ona jest i jak wrócę do domu, a tak poza tym to tęsknię - złapałam oddech.
- "Ja też cholernie tęsknię, a wiesz że Borussia wygrała mecz. Mieliśmy małą imprezę, ale jestem już w domu." - w tej chwili usłyszałam Manuela, który mnie wołał - "Kto to?" - zapytał Goetze.
- To był Manuel Neuer, bo tak jak mówiłam jestem na imprezie z Bayernem, ale chciałabym już wrócić do domu, więc zaraz pewnie będę wracać tylko jeszcze nie wiem jak. Może poproszę Manuela, żeby odprowadził, bo to blisko. On jest strasznie miły, fajny, bardzo go lubię i on mnie chyba też - spojrzałam w stronę bramkarza, który stał w drzwiach i na mnie czekał - Mario ja już będę kończyć, jutro do ciebie zadzwonię, pozdrów Borussen. Pa, pa - rozłączyłam się i weszłam do restauracji.

~Mario~
 Gdy Iza mówiła o Manuelu, poczułem to głupie uczucie - zazdrość. Teraz już wiem, że ją kocham i muszę o  nią walczyć.

~Iza~
Tak jak mówiłam poprosiłam Manuela, żeby mnie odprowadził do domu.
Gdy otworzyłam drzwi usłyszałam Natalię i Bastiana.
- Może zostawmy ich samych, a ty prześpisz się u  mnie - powiedział Manuel.
- Jak ci nie będę przeszkadzać to z miłą chęcią przenocuję u ciebie.
- Nie będziesz przeszkadzać wręcz przeciwnie, będzie mi bardzo miło. To nie daleko, więc możemy iść na  piechotę.

 - Jesteśmy, to mój dom - zobaczyłam duży biały dom. W środku było bardzo ładnie i przytulnie.
- Masz bardzo ładny dom - uśmiechnęłam się.
- Dziękuję. Rozgość się, masz może na coś ochotę na przykład coś do picia?
- Nie dziękuję.
- Usiądź, a ja pójdę ci przygotować gościnną sypialnię.
- Ale ja mogę spać na kanapie.
- Nie będziesz spała na kanapie skoro mam wolną sypialnię - powiedział i zniknął za ścianą, a ja usiadłam na dużej białej kanapie. Manu przyszedł po około 5 minutach.
- Przepraszam, że tak długo, ale ogarniałem tam trochę.
- Nic nie szkodzi. Manuel mamy problem. 
- Co się stało? zapytał zaniepokojony.
- Nie mam piżamy.
- Dam ci jakąś moją koszulkę z meczu, może być? - uśmiechnął się.
- Tak, dziękuję bardzo.
Dał mi koszulkę, a ja pożegnałam się z nim i poszłam spać.

___________________________________
_______________________
Święta, święta i po świętach. Co wam przyniósł Mikołaj? Ja dostałam super nieśmiertelnik ze zdjęciem Marco i logo Borussi i z tekstem "Wir halten fest und treu zusammen" i moimi danymi, buty, film - "Wciąż ją kocham", fife, ręcznik i  myjką z Borussi, oraz katalog Borussi i słodycze :D A wy pochwalcie się w komentarzach i liczę też na jakieś komentarze na temat rozdziału. 
Ps. Życzę wam abyście mieli super sylwka, i fajny cały 2015 rok :D Wiem nie jestem dobra w składaniu życzeń :/  Do następnego razu :*

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 6

Rozdział 6 
Weszliśmy do zapełnionego klubu, przepychając się przez ludzi, żeby dojść do zamówionego stolika. Gdy już wszyscy zajęli swoje miejsca nadszedł czas na składanie zamówień na różnego rodzaju trunki.
- No więc tak, co bierzemy do picia? - zapytał Reus.
- To może Iza powie pierwsza, bo jest tu jedyną dziewczyną. - powiedział Kuba, który niestety miał rację, byłam jedyną dziewczyną w naszym gronie. 
- Jakiegoś drinka, nie śmiejcie się, ale to będzie mój pierwszy w życiu alkohol, więc Marco wybierz za mnie. - zdałam się na blondyna, bo jeszcze  nigdy nie piłam drinka. Reszta zamawiała, a potem Marco wraz z Mario, który powiedział, że mu pomoże i zamówi dla mnie coś specjalnego.
- No dobra Iza opowiedz nam coś o sobie. - odezwał się Roman, gdy chłopcy poszli zamawiać.
- Zacznę od tego, że jestem Polką, przyjechałam do Niemiec tydzień temu do przyjaciółki i jestem mega fanką Borussi.
- A ta przyjaciółka wolna? - zapytał Mo z iskierką w oku.
- Jest fanką Bayernu. - odpowiedział za mnie Marco, który właśnie wrócił ze swym wiernym przyjacielem razem z napojami. 
- Szkoda. - zasmucił się Moritz.
- Proszę to dla ciebie Iza, soczek pomarańczowy. - podał mi Goetze.
- Sok?
- Tak sok, masz dopiero 17 lat. - uśmiechnął się. - Sobie też wziąłem sok, żebyś nie była smutna.
- Ależ ty dobro duszny, a wracając do mojego wieku w październiku będę miała 18 lat. - upiłam łyk soku pomarańczowego. 
- Wiem, że jestem taki wspaniały, ale mamy dopiero maj. - objął mnie ramieniem. - Zatańczymy?
- Ok. 
Brunet wziął mnie za rękę i poszliśmy na parkiet. Przetańczyliśmy dwie szybkie piosenki i trzecią wolną. Byliśmy do siebie przytuleni i kołysaliśmy się w rytm piosenki. Po skończonej piosence wróciliśmy do naszego wesołego stolika.
- O wróciliście. - zauważył Piszczu.
- Tak, brawo dla ciebie za spostrzegawczość. Zmęczyliśmy się z Izą, więc wróciliśmy. Ominęło nas coś?
- Nic szczególnego, tylko gadaliśmy o tym jak to ładnie ze sobą wyglądacie. - odpowiedział Reus śmiejąc się z całą resztą. A ja poczułam, że się czerwienię i na polikach Mario też był lekki rumieniec.
Zatańczyłam jeszcze z Marco, Mo, Romanem, Kevinem i Mario.
- Trener dzwonił i powiedział, że mamy się zbierać, bo autokar po nas jedzie. - powiedział Kuba lekko już wstawiony, zresztą tak jak inni oprócz mnie i Mario. 
- No ok to wy jedźcie, a ja odwiozę Izę moim samochodem. - uśmiechnął się Mario.
Po pożegnaniu się ze wszystkimi, kolejny raz przepychając się przez tańczących tym razem do wyjścia uciekliśmy od hałasu do czerwonego Audi Goetze. Brunet zachował się jak dżentelmen i otworzył mi drzwi od samochodu. Po dziesięciu minutach jazdy byliśmy pod domem Natalii. Pożegnałam się z chłopakiem całusem w polik i odeszłam. 
Weszłam do domu po cichu, bo Utylska już spała. Poszłam na górę, zdjęłam ubrania, założyłam piżamę i poszłam spać.

                       ***                       

Mario wziął mnie do hotelu, w którym była Borussia dzień przed ich wyjazdem. 
- Wybacz za bałagan. Marco miał posprzątać, ale jak zwykle mu coś nie wyszło. - odgarnął ciuchy z fotela.
- Tak, jak zawsze najlepiej zrzucić wszystko na mnie. - Marco rzucił koszulką klubową w Mario. - musiałem sobie zrobić włosy, bo wyjeżdżamy dzisiaj o 19.00.
- Dlaczego dzisiaj? - spytał Goetze. 
- Nie wiem, Klopp tak powiedział.
- Szkoda, że już wyjeżdżacie. - odezwałam się.
Po chwili do pokoju weszło Polskie Trio oraz Kevin i  Roman.
- Iza, witaj. Fajnie cię znowu widzieć. - przytulili mnie na powitanie, co mnie ucieszyło i zdziwiło, że tak szybko się z nimi zaprzyjaźniłam. Wiem, że będzie mi ich brakować.
Rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się przez około dwie godziny, a potem zostałam sama z Mario w pokoju. Klubowa "10" powiedział o zmianie klubu, nie zaskoczył mnie tym, bo przeczytałam to już wcześniej w internecie, ale i tak jego słowa mnie zasmuciły. 
- Szkoda, że jak ty się będziesz tu wprowadzał to ja będę wyjeżdżać.
- Ale ty wyjeżdżasz pod koniec sierpnia, a ja się zacznę wprowadzać w czerwcu. - uśmiechnął się do mnie i przytulił. W tym momencie poczułam silną więź między nami. Wiedziałam, że Mario jest mi bliski i jest moim prawdziwym przyjacielem, którego potrzebuję. 
Po chwili przytulania się spojrzałam w jego oczy i popłynęła mi łezka, którą on za chwilę wytarł.
- Nie smutaj, nie długo przyjadę po ciebie i zabiorę cię do Dortmundu.
Po pół godzinie pożegnałam się ze wszystkimi i Goetze odwiózł mnie do domu. Staliśmy przy samochodzie z 10 minut przytuleni, ale nie wiedziałam czy to tak po przyjacielsku, czy to już coś więcej... wątpię. Czułam jakbyśmy się rozstawali na wieki, ale obiecał, że będzie przyjeżdżał. 
Pocałowałam go w polik i odeszłam do domu. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać w poduszkę.
- Iza co się stało? Pokłóciliście się? - zapytała Natalia, która najwidoczniej zobaczyła jak biegnę po schodach. 
- Wyjeżdża dzisiaj do Dortmundu, a ja się z nim tak bardzo zżyłam w tak krótkim czasie. 
- Nie martw się wszystko będzie dobrze - przytuliła mnie.


 Kolejne dni przesiedziałam w domu. Natalia siedziała w pracy, a ja w łóżku, albo na kanapie z laptopem. Mario dzwonił codziennie i to było jedyne pocieszenie. Zawsze mnie rozbawił, ale jak kończyliśmy nasze rozmowy wracałam do szarej rzeczywistości, która mnie przygnębiałam. Nadal nie rozstałam się z Krystianem, więc postanowiłam to zrobić dzisiaj. Wzięłam telefon do ręki i wybrałam jego numer. Po dwóch sygnałach usłyszałam jego głos.
- "Hej skarbie w końcu się odezwałaś, co tam u ciebie?"
- To koniec! - oznajmiłam.
- "Co?" 
- Z nami koniec Krystian. Wiem, że mnie zdradzasz z Martą.- po tych słowach wyłączyłam się. Zaczęłam płakać, znowu. Zdecydowałam, że opowiem to Mario. Zadzwoniłam do niego.
- "Halo?" - odebrał.
- Hej Mario.
- "Iza co się stało? Dlaczego płaczesz?" - zaniepokoił się.
- Zerwałam z moim chłopakiem. 
- "W końcu,  brawo, ale nie płacz, wszystko będzie dobrze. Jestem z ciebie dumny."
- Dzięki - uśmiechnęłam się.
- "Tęsknię za tobą wiesz?" - zapytał.
- Ja za tobą też, bardzo.
- "Izuś, ja zadzwonię potem, bo muszę coś załatwić, ale obiecaj mi, że już nie będziesz płakać." 
- Obiecuję.

~Mario~

Po rozmowie z Izą było mi smutno, bo wiedziałem co ona czuje. Tęskniłem za nią tak bardzo, ale na razie nie mogłem do niej jechać, bo miałem dużo spraw na głowie. Czułem coś do niej i to chyba była miłość, ale jeszcze nie byłem tego pewny.


~Iza~


Spojrzałam na zegarek, była godzina 16.00, a Natalia miała być dopiero o 19.30. Dzisiaj mecz Bayern - Augsburg. Mam nadzieję, że Nati zdąży, bo nie chcę oglądać sama. W tym momencie usłyszałam trzaśnięcie drzwiami.
- Już jestem i mam dla ciebie mega wielką niespodziankę. - to była Utylska, tylko o jaką niespodziankę jej chodzi.
- Co to za niespodzianka? - zapytałam z ciekawością.
- A więc zabieram cię do pracy, ale będzie ona w terenie.
- W terenie? A tak z dokładnością do miejsca?
- Dowiesz się jak już będziemy, a teraz idź się ubrać w coś fajnego, pomaluj i uczesz się bo wyglądasz szczerze mówiąc okropnie. Bądź gotowa na 19.00
- Dzięki, jesteś bardzo miła. - uśmiechnęłam się i poszłam szykować. Wzięłam krótki prysznic, wysuszyłam włosy i je ładnie uczesałam, ubrałam to  i na koniec się pomalowałam. Na dół zeszłam idealnie o 19.00.
- Jestem gotowa.
- Teraz wyglądasz zaje... no właśnie tak! - zaśmiałyśmy się.
Po dwudziestu minutach jazdy dojechałyśmy na Allianz Arenę.
- Allianz Arena? Czy ty mnie zabrałaś na mecz?
- Tak. Będziesz moją asystentką. Tu masz swój identyfikator, żeby cię wpuścili na murawę. 
_________________________________
_______________
Oto 6 rozdział :D Życzę wam wesołych mikołajek, które już się kończą :/ 
A tutaj taki śpiący Mario :D <3 Już niedługo zaczynam pisać kolejny rozdział :)

wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 5

Rozdział 5

 Nadszedł dzień meczu. Zeszłam na dół zrobić śniadanie, ale zobaczyłam, że ono już jest na stole, a mianowicie zrobiłam je Natalia, gdyż wstała przede mną.
- Hej, co tak wcześnie? - pocałowałam ją w polik na przywitanie i usiadłam do stołu.
- Nie mogłam zasnąć całą noc, tak się denerwuję tym meczem.- odpowiedziała i dosiadła się do mnie. 
- Co, martwisz się, że Bayern przegra? - zażartowałam.
- Nie, tym, czy ty się nie załamiesz jak Borussia przegra.- zaśmiała się.

***

Dochodziła godzina 19.00 poszłam do swojego pokoju się przebrać. Ubrałam leginsy żółto-czarne i koszulkę z numerem "11".
Włączyłam jeszcze na chwile laptopa, żeby zobaczyć co się dzieje na Facebooku. Zobaczyłam parę wiadomości od Krystiana, ale nie chciałam odpisywać, nie byłam na to gotowa.
Oprócz tych wiadomości napisała moja koleżanka Elena.
- "Gdzie ty jesteś?"
- "W Monachium :D"
- "Co ty tam robisz? Wyjechałaś tam bez żadnego pożegnania, nic nie powiedziałaś. Jest jakiś powód, coś się stało? Kiedy wracasz?"
- "Jest powód, ale nie chcę o tym rozmawiać. Wiem tyle, że nie wrócę w tym roku szkolnym." - odpowiedziałam.
- "Zazdroszczę, ale pewnie się tam nudzisz?"
- "Wcale nie, zaraz jadę na mecz z kolegą i przyjaciółką."
- "A co to za kolega?"
- "Piłkarz, Mario Goetze."
- "Jak ty go poznałaś?"
- "Później ci opowiem, bo już muszę spadać." - pożegnałam się i wyłączyłam laptopa.
Poszłam do łazienki namalować sobie na poliku barwy Borussi. Natka była już gotowa i siedziała na dole czekając na mnie.
- Iza, Mario przyjechał. - krzyknęła z dołu.
- Już idę. - wzięłam torebkę i zeszłam. Goetze jak poprzednio był oparty o swój samochód. 
- Hej Izka! - pocałował mnie w polik, a do Natalii wyciągnął rękę. - Mario.
- Natalia. - uśmiechnęła się.


 Po 20 minutach jazdy dojechaliśmy pod stadion.  Znaleźliśmy swoje miejsca na trybunach i usiedliśmy czekając na mecz.
Piłkarze  weszli na murawę i już po chwili grali. Mecz zaczął się spokojnie, pierwszego gola strzelił Grosskreutz, a drugiego Gomez dla Bayernu. Spotkanie skończyło się wynikiem 1:1.
- I jak zadowolone z wyniku, bo ja tak? 
- Ja też jestem zadowolona. - uśmiechnęła się. 
- Tak, fajnie było. - przytaknęła Natka.
- Chciałybyście iść z nami na imprezę? - zapytał szatyn. 
- Jestem zmęczona, więc pojadę do domu. - powiedziała blondynka. 
- A ja z miłą chęcią pójdę. - uśmiechnęłam się. 
- To super. - ucieszył się Mario.
- Tylko ją pilnuj i odwieź do domu. - uśmiechnęła się do nas. 
- Tak jest, wróci cała i zdrowa. Nie spuszczę z niej oka. - objął mnie ręką i położył ją na moje ramię, a Natalia pożegnała się i odeszła. 

 Czekałam razem z Mario przed szatnią Borussi na resztę chłopaków. 
- Długo jeszcze będziesz w Monachium? - zapytałam. 
- 7 maja wyjeżdżamy.
- Szybko, za szybko. - posmutniałam.
- No niestety, ale będziemy do siebie dzwonić i ja będę przyjeżdżał. 
- No ja myślę. - zaśmiałam się. Przyznam, że przez te parę dni zaprzyjaźniliśmy się. Będzie mi go brakować. 

Pierwszy z szatni wyszedł Marco.

- Hej! Jak się podobał mecz? Izka mam nadzieję, że idziesz z nami na imprezę? - zapytał. 
- No pewnie, nie opuszczę takiej imprezy. 
- Cała drużyna idzie? - odezwał się Goetze.
- Większość, ale na pewno ci co grali będą. - oznajmił blondasek. 
- A ja jako jedyna będę się wyróżniać. - spojrzałam na swój strój.
- Wyglądasz idealnie i pięknie. - skomplementował mnie Mario.
- Zgadzam się, a w szczególności z moją klubową koszulką. - dodał Reus. 
- Dziękuję. - lekko się zarumieniłam po słowach młodszego piłkarza. 

 Po chwili wyszedł Lewandowski. 
- Siema jak tam? 
- Spoko, poznaj to jest Iza. - Przedstawił mnie Mario.
- Hej - uśmiechnęłam się do Roberta.
- Cześć, Mario mi o tobie opowiadał. Jesteś Polką prawda?
-  Tak.
- Pewnie nie łatwo ci był przerzucić się na Niemiecki? - powiedział do mnie w naszym ojczystym języku. 
- Tak było trudno, ale umiem bardzo dobrze niemiecki. - rozmawiałam z Lewym jeszcze trochę po polsku, a Mario i Marco patrzyli na nas i zastanawiali się o czy możemy rozmawiać. 
Za chwilę wyszedł Kuba Błaszczykowski i Lukasz Piszczek, za nimi Moritz Leitner, a potem reszta drużyny.  
Poznałam się z każdym i ruszyliśmy na imprezę. 
_________________________________________________
_______________________________
No to oddaję w wasze ręce kolejny rozdział, wybaczcie, że taki krótki. Mam nadzieję, że wam się spodoba :D Jak tam zakończenie roku szkolnego i początek wakacji? Bo u mnie zakończenie ok, ale początek okropny. W pierwszy dzień wakacji zachorowałam na ospę :'( Już mam dosyć :(
Następny rozdział postaram się napisać szybko :D <3



czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 4

Rozdział 4
Chłopcy siedzieli w małej kawiarence przy szybie.
- Iza, chodź do nas! - zawołał mnie Mario. Weszłam do kawiarni. Wstali ze swoich krzeseł oboje. Najpierw przywitał mnie Götze, potem odwróciłam się do Marco.
- Hej, jestem Marco, a ty to pewnie Iza, miło mi. Mario mi właśnie o tobie opowiadał. Może usiądziesz? - przedstawił się i zaproponował blondyn.
- Hej. Z miłą chęcią usiądę. - uśmiechnęłam się i usiadłam po między nim.
- Zamówić Ci coś, może sernik? Polecam. - zapytał się tym razem szatyn.
- Chętnie i jeszcze do tego kawę będę bardzo wdzięczna. - poprosiłam.
- Okey! Zaraz wracam.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się i zwróciłam do Marco. - Co tu robicie tak wcześnie?
- Przyszliśmy przed treningiem, bo w hotelu mamy być za godzinę, a trening jest za dwie, więc przyszliśmy tutaj - uśmiechnął się i wziął kawałek ciasta do ust. W tej chwili przyszedł Mario z moim ciastem i kawa.
- Proszę to twój sernik i kawa - postawił przede mną i się uśmiechnął.
- Dziękuje - odwzajemniłam uśmiech. Wzięłam kawałek sernika do ust, który był pyszny i popiłam kawą, trochę poparzyłam język, ale trudno.
- A ty co robisz tu tak wcześnie? - zapytał blondyn.
- Przyszłam się przejść, bo nie chciałam siedzieć sama w domu. Za bardzo nie lubię być sama w domu. - odpowiedziałam.
Miałam pewien powód, dla którego nie chciałam siedzieć sama, ale na razie nie mam zamiaru go nikomu wyjawić. Nasze chwilowe milczenie przerwał Goetze.
- Mam nadzieję, że będziesz na meczu?
- No pewnie, z przyjaciółką tylko, że ona jest za Bayernem - Uśmiechnęłam się.
- Ale ty za nami? - spytał Reus z nadzieją.
- No, a jak Borussia Echte Liebe.
- My już musimy iść, bo za 20 minut mamy być w hotelu. - powiedział Mario.
- A, która godzina? - zapytał oburzony Marco.
- Za 20.
- Serio? Ten czas tak szybko minął, ale pewnie dla tego, że był spędzony z miłą osobą - spojrzał na mnie blondyn i puścił oko.
- Heh. Ja już w zasadzie, też muszę iść, bo pewnie Natka zaraz będzie, a jeszcze chcę wejść do jednego sklepu. - powiedziałam.
Wymieniłam się jeszcze numerem z szatynem, bo mnie prosił. Z kawiarni wyszliśmy razem, ale chłopcy poszli do wyjścia z centrum, a ja do sklepu kibica. Były tam prawie same rzeczy z Bayernu, ale znalazłam też parę z Borussi. Dla siebie kupiłam szalik Dortmundu, koszulkę z nazwiskiem "Reus" i żółto-czarny kubek z całą Borussią, a dla Natalii wzięłam koszulkę z nazwiskiem "Schwainsteiger" i kubek z kadrą Bayernu.
                     
                       ***
Gdy weszłam do domu Utylska oglądała telewizję i zajadała się chipsami.
- Hej! Co tam? Gdzie byłaś? - zapytała.
- Byłam w kawiarni z Mario i Marco Reusem, gdyż ich spotkałam, a potem w sklepie kibica. Kupiłam ci koszulkę i kubek z Bayernem. - powiedziałam i jej pokazałam.
- Ale super dzięki, a sobie coś kupiłaś mam nadzieję? - przytuliła mnie w podzięce.
- A no kupiłam szalik Borussi, kubek i koszulkę z nazwiskiem "Reus" - pokazałam jej - Mam szalik BvB, ale zostawiłam go niestety w Polsce.
Ciekawe kto wygra? - puściła mi oko.
- Tak bardzo. - uśmiechnęłam się. - Zaraz wracam, idę po laptopa na górę.
Weszłam do pokoju, położyłam kupione rzeczy na łóżko. Miałam rozpuszczone włosy, więc wyjęłam z kosmetyczki gumkę do włosów i zrobiłam sobie koka, zmieniłam ciuchy na wygodniejsze, wzięłam z torebki telefon, laptopa i zeszłam na dół do salonu.
- Co tak długo? - spytała blondynka.
- Musiałam się przebrać. - usiadłam koło niej na kanapie i włączyłam laptopa. - Oglądamy jakiś film, wzięłam parę fajnych?
- No, możemy, a jakie masz?
- "Kac Vegas", "Wiecznie żywy", "Oszukane" i "Być jak Kazimierz Deyna" z twoim ulubionym aktorem. - wymieniłam.
- No to ten ostatni poproszę.
- Ok! - włączyłam.
W połowie filmu na Skypa zadzwonił do mnie Krystian.
- Odbierz, powiedz, że to koniec. - powiedziała Natka.
- Nie, nie teraz. - wyłączyłam go. - Może jutro, jeszcze nie jestem gotowa. 

***

Wieczorem około 20.00 po filmie zadzwonił mój telefon. Podniosłam go, żeby zobaczyć kto dzwoni. Obawiałam się, że to mój "chłopak", czyli Krystian, ale nie na szczęście to był Mario.
- Halo. - uśmiechnęłam się do telefonu.
- Hej, masz teraz może czas, bo kupiłem dwa bilety do kina na "Daje nam rok" - zapytał niepewnie. - A tak się składa, że mam. Na którą?
- Na 21.00 będę za pół godziny. Do zobaczenia. - oznajmił i szybko się wyłączył.
- Mario dzwonił i zaprosił mnie do kina. - zwróciłam się do przyjaciółki i szybko pobiegłam na górę.
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na szafkę. Znalazłam w niej czerwone rurki, czarną bokserkę, a do tego czarne szpilki i skórę (kurtkę). Poprawiłam koka i podkręciłam tuszem rzęsy. Dn pokoju weszła Natka.
- Przybył twój książę na białym rumaku. - zażartowała.
- Ha, ha, ha! Czyżby mama opowiadała ci za dużo bajek o księżniczkach w dzieciństwie. - uśmiechnęłam się i wyszłam. - Pa! - rzuciłam jeszcze do niej ze schodów.
Mario stał oparty o swój samochód.
- Hej! - pocałował mnie delikatnie w polik i otworzył drzwi od strony pasażera. - Proszę.
- Dziękuje bardzo. - wsiadłam i zapięłam pasy, a po chwili po mojej lewej stronie siedział szatyn.

~Mario~

Siedziałem w hotelowym pokoju razem z Marco. Trzymałem telefon w ręku i zastanawiałem się czy zadzwonić do Izy.
- Zadzwonić?
- OMG!!! Mario pytałeś się o to już sto tysięcy razy w ciągu 5 minut. Dzwoń!!! Zaproś ją do kina na ten film "Daję nam rok" słyszałem, że fajny. - odpowiedział mi blondyn.
Znalazłem w kontaktach telefonu uroczą szatynkę i nacisnąłem na "Zadzwoń".
- Halo. - usłyszałem jej głos.
- Hej, masz teraz może czas, bo kupiłem dwa bilety do kina na "Daję nam rok" - zapytałem niepewnie.
- A tak się składa, że mam. Na którą?
- Na 21.00 będę za pół godziny. Do zobaczenia. - powiedziałem i szybko się wyłączyłem, bo bałem się, że ona może się rozmyślić. Rzuciłem telefon i otworzyłem laptopa.
- Marco zamów mi dwa bilety na ten film, błagam. - zrobiłem oczy jak kot ze Shreka.
- Nie dość, że kłamiesz to jeszcze się mną wysługujesz. Oj nie ładnie, nie ładnie Goetze. - pogroził mi palcem i wziął mojego laptopa.
- Oj tam, oj tam. Dzięki. - uśmiechnąłem się. - W co mam się ubrać?
- No coment
15 minut później byłem już gotowy, bilety były zamówione, więc mogłem już wychodzić.
- Idź już Romeo, bo się spóźnisz. - nabijał się ze mnie Reus.
- Odwal się, przecież idę. Cześć! - zamknąłem za sobą drzwi. Idąc korytarzem do windy usłyszałem za sobą chłopaków.
-  Uuu!!! Mario idzie na randkę! - byli to Kuba, Łukasz, Robert, Roman, Kevin i Mats.
- A wy skąd wiecie? - zapytałem nie potrzebnie, bo to było jasne.
- Marco nam powiedział. -  uśmiechnęli się.
- A kto mógłby inny. Spieszę się, nara! - wszedłem do windy, zjechałem na dół i poszedłem do samochodu.
Pod domem Izy byłem równo o 20.30. Wyszedłem z samochodu i oparłem się o niego. Dziewczyna wyszła chwilę po, wyglądała cudownie.
- Hej! - pocałowałem ją w policzek i otworzyłem jej drzwi. - Proszę.
- Dziękuje bardzo. - wsiadła i zapięła pasy, a ja zaraz siedziałem na miejscu kierowcy.
- Jak tam minął dzień? - spytałem, bo nie wiedziałem co mam mówić.
- Dobrze, po naszym spotkaniu poszłam do sklepu kibica przygotować się na mecz, a potem oglądałam film z przyjaciółką, aż do czasu, gdy zadzwoniłeś.
- Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem?
- No pewnie, że nie. - uśmiechnęła się.
- A co kupiłaś w tym sklepie kibica?
- Było trudno znaleźć coś z BvB, ale na szczęście znalazłam szalik, koszulkę i kubek. - pochwaliła. W tej chwili dojechaliśmy do kina. W kinie kupiłem popcorn i dwie cole.

~Iza~ 

Po dwóch godzinach skończył się film.
- I jak podobał ci się film? - zapytał Mario.
- Był świetny, super sceny, dobrzy aktorzy i wogóle. Dawno nie oglądałam takiego filmu.
- Mi też się podobał, a tak zmieniając temat, gdzie masz miejsca na trybunach?
- Gdzieś na górze. - powiedziałam wsiadając do auta.
- Aha. No, bo ja nie będę grał i mam fajne miejsce, więc może usiądziesz koło mnie? - zapytał podejrzanie i wstydliwie.
- No pewnie, tylko co z Natką?
- Dla niej też mogę załatwić miejsce.
- To super. - pocałowałam go w polik, można powiedzieć, że przez przypadek, bo zrobiłam to nie pochamowanie. - A gdzie się w takim razie spotkamy?
- Przyjadę po was o 20.00 - oznajmił.
- Ok, to jesteśmy umówieni. Dzięki za mile spędzony wieczór. - pożegnałam się i wysiadłam z samochodu.
Gdy weszłam do domu na dole nikogo nie było, więc poszłam do pokoju Natalii.
- Śpisz? - uchyliłam lekko drzwi od pokoju.
- Nie, wchodź siedzę na necie, a jak na randce?
- To nie była randka. - uśmiechnęłam się. - Mam niespodziankę, a mianowicie mamy lepsze miejsca na trybunach. Mario nas zaprosił.
- A co on nie gra? - zapytała.
- Niestety nie, jakaś kontuzja, czy coś.
_______________________________________
______________________
W końcu dodałam następny rozdział :) Mam nadzieję, że mi wybaczycie za tak długą przerwę w nie pisaniu :/ I przepraszam za jakie kolwiek błędy w tym rozdziale, ale pisałam na telefonie :) Liczę na jakieś komentarze :D

wtorek, 29 października 2013

Rozdział 3

Rozdział 3

 W szybie restauracji zobaczyłam Mario Goetze. Weszłam do pięknego lokalu nie wiedząc co robić, ale zobaczyłam, że Mario wstał i się do mnie uśmiechnął. Podeszłam do stolika.
- Jesteś z konkursu prawda? - spytał.
- Tak - odpowiedziałam nieśmiało.
- Jestem Mario - przedstawił się i uśmiechnął pewnie, żeby mnie do siebie przekonać. Jest to bardzo miłe, więc szybko odpowiedziałam.
- Jestem Iza - odwzajemniłam uśmiech.
- Może usiądziemy - podszedł do mojego krzesła i  mi je odsunął,  ja usiadłam, a on na przeciwko.
- Skąd wiedziałeś, że jestem z konkursu? - zapytałam ciekawa.
- Napisali mi na facebooku w wysłali twoje zdjęcie -  znowu się uśmiechnął tak pięknie jak potrafił, chyba. Nie mogłam się oprzeć i tez się uśmiechnęłam. Sekundę potem podszedł do nas kelner i zapytał co na podać.
- Poproszę lasagne - powiedziałam, gdy tylko zobaczyłam ją w menu kochałam to danie.
- To samo proszę - teraz to Mario zwrócił się do kelnera i zaraz odwrócił twarz do mnie - Uwielbiam lasagne, a ty?
- Naprawdę, ja też. Mama mi ją zawsze robiła jak byłam smutna.


Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym podszedł kelner z talerzami, postawił je przed nami i zwrócił się do Mario.
-Pan Mario Goetze prawda? Mogę prosić autograf?
- Tak proszę bardzo - powiedział i podpisał mu kartkę, a on odszedł Więc smacznego.
- Dziękuję i nawzajem - uśmiechnęłam się i zaczęłam jeść.

- Pewnie spodziewałaś się kogoś innego? - zapytał Goetze.
- Nie ukrywam, że tak, ale jestem zadowolona, że to ty.
Trener Klopp powiedział, że ja mam iść, bo nie dawno rozstałem się z dziewczyną i byłem przygnębiony - powiedział zasmucony.
- Nie martw się, na pewno sobie kogoś znajdziesz - starałam się go jakoś pocieszyć, ale chyba mi nie wychodziło za bardzo. W tej chwili dostałam SMS-a.
- Przepraszam, odbiorę później.
- Nic się nie stało, odbierz - zachęcił, więc wyjęłam telefon z torebki. Otrzymałam wiadomość od Moniki, a w niej było zdjęcie Krystiana i Marty całujących się, a pod tym podpis "Musiałam Ci to wysłać. Widziałam ich dzisiaj w parku. Przykro mi. Nie martw się znajdziesz innego"
Popłynęła mi jedna łza i nie mogłam jej powstrzymać, nie chciałam, żeby Mario ja zobaczył, ale niestety.
- Coś się stało?
- Nie nic - skłamałam.
- Iza jaki nie chcesz to nie mów, ale ja widzę - ale on uparty.
- Koleżanka mi wysłała zdjęcie mojego chłopaka jak całuję się z inną - popłynęła mi kolejna łza.
-Mam pomysł, chodź stąd. Tu blisko jest park przejdziemy się i pogadamy - zaproponował i wziął mnie za rękę.

Po chwili byliśmy już w parku koło restauracji.
- Opowiedz mi coś o sobie - zaciekawił się.
- Mam 17 lat, pochodzę z Polski, a tu przyjechałam do przyjaciółki. Chciałam odpocząć od szkoły i zrobić sobie przerwę. Co jeszcze?
O wiem, jestem kibicem Borussi Dortmund chyba to wszystko teraz ty? - uśmiechnęłam się.
- No dobrze to tak mieszkam w Dortmundzie, kocham piłkę nożną, ale o tym to na pewno wiesz. I jestem singlem - zaśmiał się - A do jakiej szkoły chodzisz?
- Do technikum fryzjerskiego, ale to chyba nie to. Wolę fotografię - odpowiedziałam.


***

Rozmawialiśmy jeszcze przez około godzinę chodząc po parku, po czym Goetze odwiózł mnie pod dom.
- Dzięki za podwiezienie, fajnie było. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy - powiedziałam.
- I ja dziękuję za ten miły wieczór, na pewno się jeszcze zobaczymy. Cześć ! - uśmiechnął się i odjechał.

~Mario~
 Jadąc samochodem do domu cały czas myślałem o Izie. Ona jest ideałem kobiety, chociaż jest młodsza. Inteligentna, piękna i kocha to co robię. Gdy dojechałem do hotelu, w którym mieszkaliśmy z chłopakami z Borussi na czas pobytu w Munchen. Wszedłem do pokoju za pomocą karty, bo klucze miał Marco, z którym mieszkałem w pokoju.
Gdy otworzyłem drzwi doznałem szoku, na moim łóżku leżało chyba z 10 Borussen i robili tak zwaną "kanapkę" z Marco.
- OMG! Co wy robicie na moim łóżku? - siadając na fotelu obok.
- Mario bracie ratuj! - wykrztusił z siebie mój "brat", czyli Reus.
- Spoko, chłopaki złaście z niego - powiedziałem po czym ich zepchnąłem na ziemię.
- No opowiadaj jak tam randka? - odezwał się Robert, który siedział z boku na łóżku i nie uczestniczył w tej orgi :)
- No to tak ma na imię Iza, ma 17 lat, jest Polką. Przyjechała tu na wakacje. Jest bardzo inteligentna, piękna i fajna, oraz jest fanką Borussi - opowiedziałem im ze szczegółami wszystko, a oni tylko słuchali.

~Iza~

Gdy weszłam do domu, już w progu napadła na mnie Natalia z mnóstwem pytań.
- Opowiadaj, kto to był? - zapytała.
- To był... - trzymałam ją chwilę w niewiedzy - to był...Mario Goetze.
- On? Nie przepadam za nim - wyznała.
- Ale on jest super, miły, ciekawy i w ogóle -  usprawiedliwiłam go.
- Dobra nie ważne opowiadaj jak było? - dociekała.
- No więc tak... - opowiedziałam jej wszystko nie omijając zdrady Krystiana.
- Ze co? Jak to cię zdradził? Skąd wiesz? - pytała.
- Całował się z Martą w parku. Monika ich widziała.
Wiesz co ja już idę spać jestem strasznie zmęczona. Dobranoc do jutra - pożegnałam się i poszłam do siebie.



***

Następnego dnia postanowiłam iść do centrum handlowego, gdyż nie chcę siedzieć sama w domu, bo Natka poszła do pracy. Pracowała ona jako fotograf sportowy, pstrykała zdjęcia na meczach i takie tam.
Idąc koło kawiarenki usłyszałam, że ktoś mnie woła odwróciłam się i zobaczyłam Mario siedzącego z Marco Reusem.

________________________________
________________
No to 3 rozdział już jest. Przepraszam was, że tak długo, ale tak jakoś wyszło. Następne rozdziały postaram się dodawać w miarę szybko :)