wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 5

Rozdział 5

 Nadszedł dzień meczu. Zeszłam na dół zrobić śniadanie, ale zobaczyłam, że ono już jest na stole, a mianowicie zrobiłam je Natalia, gdyż wstała przede mną.
- Hej, co tak wcześnie? - pocałowałam ją w polik na przywitanie i usiadłam do stołu.
- Nie mogłam zasnąć całą noc, tak się denerwuję tym meczem.- odpowiedziała i dosiadła się do mnie. 
- Co, martwisz się, że Bayern przegra? - zażartowałam.
- Nie, tym, czy ty się nie załamiesz jak Borussia przegra.- zaśmiała się.

***

Dochodziła godzina 19.00 poszłam do swojego pokoju się przebrać. Ubrałam leginsy żółto-czarne i koszulkę z numerem "11".
Włączyłam jeszcze na chwile laptopa, żeby zobaczyć co się dzieje na Facebooku. Zobaczyłam parę wiadomości od Krystiana, ale nie chciałam odpisywać, nie byłam na to gotowa.
Oprócz tych wiadomości napisała moja koleżanka Elena.
- "Gdzie ty jesteś?"
- "W Monachium :D"
- "Co ty tam robisz? Wyjechałaś tam bez żadnego pożegnania, nic nie powiedziałaś. Jest jakiś powód, coś się stało? Kiedy wracasz?"
- "Jest powód, ale nie chcę o tym rozmawiać. Wiem tyle, że nie wrócę w tym roku szkolnym." - odpowiedziałam.
- "Zazdroszczę, ale pewnie się tam nudzisz?"
- "Wcale nie, zaraz jadę na mecz z kolegą i przyjaciółką."
- "A co to za kolega?"
- "Piłkarz, Mario Goetze."
- "Jak ty go poznałaś?"
- "Później ci opowiem, bo już muszę spadać." - pożegnałam się i wyłączyłam laptopa.
Poszłam do łazienki namalować sobie na poliku barwy Borussi. Natka była już gotowa i siedziała na dole czekając na mnie.
- Iza, Mario przyjechał. - krzyknęła z dołu.
- Już idę. - wzięłam torebkę i zeszłam. Goetze jak poprzednio był oparty o swój samochód. 
- Hej Izka! - pocałował mnie w polik, a do Natalii wyciągnął rękę. - Mario.
- Natalia. - uśmiechnęła się.


 Po 20 minutach jazdy dojechaliśmy pod stadion.  Znaleźliśmy swoje miejsca na trybunach i usiedliśmy czekając na mecz.
Piłkarze  weszli na murawę i już po chwili grali. Mecz zaczął się spokojnie, pierwszego gola strzelił Grosskreutz, a drugiego Gomez dla Bayernu. Spotkanie skończyło się wynikiem 1:1.
- I jak zadowolone z wyniku, bo ja tak? 
- Ja też jestem zadowolona. - uśmiechnęła się. 
- Tak, fajnie było. - przytaknęła Natka.
- Chciałybyście iść z nami na imprezę? - zapytał szatyn. 
- Jestem zmęczona, więc pojadę do domu. - powiedziała blondynka. 
- A ja z miłą chęcią pójdę. - uśmiechnęłam się. 
- To super. - ucieszył się Mario.
- Tylko ją pilnuj i odwieź do domu. - uśmiechnęła się do nas. 
- Tak jest, wróci cała i zdrowa. Nie spuszczę z niej oka. - objął mnie ręką i położył ją na moje ramię, a Natalia pożegnała się i odeszła. 

 Czekałam razem z Mario przed szatnią Borussi na resztę chłopaków. 
- Długo jeszcze będziesz w Monachium? - zapytałam. 
- 7 maja wyjeżdżamy.
- Szybko, za szybko. - posmutniałam.
- No niestety, ale będziemy do siebie dzwonić i ja będę przyjeżdżał. 
- No ja myślę. - zaśmiałam się. Przyznam, że przez te parę dni zaprzyjaźniliśmy się. Będzie mi go brakować. 

Pierwszy z szatni wyszedł Marco.

- Hej! Jak się podobał mecz? Izka mam nadzieję, że idziesz z nami na imprezę? - zapytał. 
- No pewnie, nie opuszczę takiej imprezy. 
- Cała drużyna idzie? - odezwał się Goetze.
- Większość, ale na pewno ci co grali będą. - oznajmił blondasek. 
- A ja jako jedyna będę się wyróżniać. - spojrzałam na swój strój.
- Wyglądasz idealnie i pięknie. - skomplementował mnie Mario.
- Zgadzam się, a w szczególności z moją klubową koszulką. - dodał Reus. 
- Dziękuję. - lekko się zarumieniłam po słowach młodszego piłkarza. 

 Po chwili wyszedł Lewandowski. 
- Siema jak tam? 
- Spoko, poznaj to jest Iza. - Przedstawił mnie Mario.
- Hej - uśmiechnęłam się do Roberta.
- Cześć, Mario mi o tobie opowiadał. Jesteś Polką prawda?
-  Tak.
- Pewnie nie łatwo ci był przerzucić się na Niemiecki? - powiedział do mnie w naszym ojczystym języku. 
- Tak było trudno, ale umiem bardzo dobrze niemiecki. - rozmawiałam z Lewym jeszcze trochę po polsku, a Mario i Marco patrzyli na nas i zastanawiali się o czy możemy rozmawiać. 
Za chwilę wyszedł Kuba Błaszczykowski i Lukasz Piszczek, za nimi Moritz Leitner, a potem reszta drużyny.  
Poznałam się z każdym i ruszyliśmy na imprezę. 
_________________________________________________
_______________________________
No to oddaję w wasze ręce kolejny rozdział, wybaczcie, że taki krótki. Mam nadzieję, że wam się spodoba :D Jak tam zakończenie roku szkolnego i początek wakacji? Bo u mnie zakończenie ok, ale początek okropny. W pierwszy dzień wakacji zachorowałam na ospę :'( Już mam dosyć :(
Następny rozdział postaram się napisać szybko :D <3



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz