sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 6

Rozdział 6 
Weszliśmy do zapełnionego klubu, przepychając się przez ludzi, żeby dojść do zamówionego stolika. Gdy już wszyscy zajęli swoje miejsca nadszedł czas na składanie zamówień na różnego rodzaju trunki.
- No więc tak, co bierzemy do picia? - zapytał Reus.
- To może Iza powie pierwsza, bo jest tu jedyną dziewczyną. - powiedział Kuba, który niestety miał rację, byłam jedyną dziewczyną w naszym gronie. 
- Jakiegoś drinka, nie śmiejcie się, ale to będzie mój pierwszy w życiu alkohol, więc Marco wybierz za mnie. - zdałam się na blondyna, bo jeszcze  nigdy nie piłam drinka. Reszta zamawiała, a potem Marco wraz z Mario, który powiedział, że mu pomoże i zamówi dla mnie coś specjalnego.
- No dobra Iza opowiedz nam coś o sobie. - odezwał się Roman, gdy chłopcy poszli zamawiać.
- Zacznę od tego, że jestem Polką, przyjechałam do Niemiec tydzień temu do przyjaciółki i jestem mega fanką Borussi.
- A ta przyjaciółka wolna? - zapytał Mo z iskierką w oku.
- Jest fanką Bayernu. - odpowiedział za mnie Marco, który właśnie wrócił ze swym wiernym przyjacielem razem z napojami. 
- Szkoda. - zasmucił się Moritz.
- Proszę to dla ciebie Iza, soczek pomarańczowy. - podał mi Goetze.
- Sok?
- Tak sok, masz dopiero 17 lat. - uśmiechnął się. - Sobie też wziąłem sok, żebyś nie była smutna.
- Ależ ty dobro duszny, a wracając do mojego wieku w październiku będę miała 18 lat. - upiłam łyk soku pomarańczowego. 
- Wiem, że jestem taki wspaniały, ale mamy dopiero maj. - objął mnie ramieniem. - Zatańczymy?
- Ok. 
Brunet wziął mnie za rękę i poszliśmy na parkiet. Przetańczyliśmy dwie szybkie piosenki i trzecią wolną. Byliśmy do siebie przytuleni i kołysaliśmy się w rytm piosenki. Po skończonej piosence wróciliśmy do naszego wesołego stolika.
- O wróciliście. - zauważył Piszczu.
- Tak, brawo dla ciebie za spostrzegawczość. Zmęczyliśmy się z Izą, więc wróciliśmy. Ominęło nas coś?
- Nic szczególnego, tylko gadaliśmy o tym jak to ładnie ze sobą wyglądacie. - odpowiedział Reus śmiejąc się z całą resztą. A ja poczułam, że się czerwienię i na polikach Mario też był lekki rumieniec.
Zatańczyłam jeszcze z Marco, Mo, Romanem, Kevinem i Mario.
- Trener dzwonił i powiedział, że mamy się zbierać, bo autokar po nas jedzie. - powiedział Kuba lekko już wstawiony, zresztą tak jak inni oprócz mnie i Mario. 
- No ok to wy jedźcie, a ja odwiozę Izę moim samochodem. - uśmiechnął się Mario.
Po pożegnaniu się ze wszystkimi, kolejny raz przepychając się przez tańczących tym razem do wyjścia uciekliśmy od hałasu do czerwonego Audi Goetze. Brunet zachował się jak dżentelmen i otworzył mi drzwi od samochodu. Po dziesięciu minutach jazdy byliśmy pod domem Natalii. Pożegnałam się z chłopakiem całusem w polik i odeszłam. 
Weszłam do domu po cichu, bo Utylska już spała. Poszłam na górę, zdjęłam ubrania, założyłam piżamę i poszłam spać.

                       ***                       

Mario wziął mnie do hotelu, w którym była Borussia dzień przed ich wyjazdem. 
- Wybacz za bałagan. Marco miał posprzątać, ale jak zwykle mu coś nie wyszło. - odgarnął ciuchy z fotela.
- Tak, jak zawsze najlepiej zrzucić wszystko na mnie. - Marco rzucił koszulką klubową w Mario. - musiałem sobie zrobić włosy, bo wyjeżdżamy dzisiaj o 19.00.
- Dlaczego dzisiaj? - spytał Goetze. 
- Nie wiem, Klopp tak powiedział.
- Szkoda, że już wyjeżdżacie. - odezwałam się.
Po chwili do pokoju weszło Polskie Trio oraz Kevin i  Roman.
- Iza, witaj. Fajnie cię znowu widzieć. - przytulili mnie na powitanie, co mnie ucieszyło i zdziwiło, że tak szybko się z nimi zaprzyjaźniłam. Wiem, że będzie mi ich brakować.
Rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się przez około dwie godziny, a potem zostałam sama z Mario w pokoju. Klubowa "10" powiedział o zmianie klubu, nie zaskoczył mnie tym, bo przeczytałam to już wcześniej w internecie, ale i tak jego słowa mnie zasmuciły. 
- Szkoda, że jak ty się będziesz tu wprowadzał to ja będę wyjeżdżać.
- Ale ty wyjeżdżasz pod koniec sierpnia, a ja się zacznę wprowadzać w czerwcu. - uśmiechnął się do mnie i przytulił. W tym momencie poczułam silną więź między nami. Wiedziałam, że Mario jest mi bliski i jest moim prawdziwym przyjacielem, którego potrzebuję. 
Po chwili przytulania się spojrzałam w jego oczy i popłynęła mi łezka, którą on za chwilę wytarł.
- Nie smutaj, nie długo przyjadę po ciebie i zabiorę cię do Dortmundu.
Po pół godzinie pożegnałam się ze wszystkimi i Goetze odwiózł mnie do domu. Staliśmy przy samochodzie z 10 minut przytuleni, ale nie wiedziałam czy to tak po przyjacielsku, czy to już coś więcej... wątpię. Czułam jakbyśmy się rozstawali na wieki, ale obiecał, że będzie przyjeżdżał. 
Pocałowałam go w polik i odeszłam do domu. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać w poduszkę.
- Iza co się stało? Pokłóciliście się? - zapytała Natalia, która najwidoczniej zobaczyła jak biegnę po schodach. 
- Wyjeżdża dzisiaj do Dortmundu, a ja się z nim tak bardzo zżyłam w tak krótkim czasie. 
- Nie martw się wszystko będzie dobrze - przytuliła mnie.


 Kolejne dni przesiedziałam w domu. Natalia siedziała w pracy, a ja w łóżku, albo na kanapie z laptopem. Mario dzwonił codziennie i to było jedyne pocieszenie. Zawsze mnie rozbawił, ale jak kończyliśmy nasze rozmowy wracałam do szarej rzeczywistości, która mnie przygnębiałam. Nadal nie rozstałam się z Krystianem, więc postanowiłam to zrobić dzisiaj. Wzięłam telefon do ręki i wybrałam jego numer. Po dwóch sygnałach usłyszałam jego głos.
- "Hej skarbie w końcu się odezwałaś, co tam u ciebie?"
- To koniec! - oznajmiłam.
- "Co?" 
- Z nami koniec Krystian. Wiem, że mnie zdradzasz z Martą.- po tych słowach wyłączyłam się. Zaczęłam płakać, znowu. Zdecydowałam, że opowiem to Mario. Zadzwoniłam do niego.
- "Halo?" - odebrał.
- Hej Mario.
- "Iza co się stało? Dlaczego płaczesz?" - zaniepokoił się.
- Zerwałam z moim chłopakiem. 
- "W końcu,  brawo, ale nie płacz, wszystko będzie dobrze. Jestem z ciebie dumny."
- Dzięki - uśmiechnęłam się.
- "Tęsknię za tobą wiesz?" - zapytał.
- Ja za tobą też, bardzo.
- "Izuś, ja zadzwonię potem, bo muszę coś załatwić, ale obiecaj mi, że już nie będziesz płakać." 
- Obiecuję.

~Mario~

Po rozmowie z Izą było mi smutno, bo wiedziałem co ona czuje. Tęskniłem za nią tak bardzo, ale na razie nie mogłem do niej jechać, bo miałem dużo spraw na głowie. Czułem coś do niej i to chyba była miłość, ale jeszcze nie byłem tego pewny.


~Iza~


Spojrzałam na zegarek, była godzina 16.00, a Natalia miała być dopiero o 19.30. Dzisiaj mecz Bayern - Augsburg. Mam nadzieję, że Nati zdąży, bo nie chcę oglądać sama. W tym momencie usłyszałam trzaśnięcie drzwiami.
- Już jestem i mam dla ciebie mega wielką niespodziankę. - to była Utylska, tylko o jaką niespodziankę jej chodzi.
- Co to za niespodzianka? - zapytałam z ciekawością.
- A więc zabieram cię do pracy, ale będzie ona w terenie.
- W terenie? A tak z dokładnością do miejsca?
- Dowiesz się jak już będziemy, a teraz idź się ubrać w coś fajnego, pomaluj i uczesz się bo wyglądasz szczerze mówiąc okropnie. Bądź gotowa na 19.00
- Dzięki, jesteś bardzo miła. - uśmiechnęłam się i poszłam szykować. Wzięłam krótki prysznic, wysuszyłam włosy i je ładnie uczesałam, ubrałam to  i na koniec się pomalowałam. Na dół zeszłam idealnie o 19.00.
- Jestem gotowa.
- Teraz wyglądasz zaje... no właśnie tak! - zaśmiałyśmy się.
Po dwudziestu minutach jazdy dojechałyśmy na Allianz Arenę.
- Allianz Arena? Czy ty mnie zabrałaś na mecz?
- Tak. Będziesz moją asystentką. Tu masz swój identyfikator, żeby cię wpuścili na murawę. 
_________________________________
_______________
Oto 6 rozdział :D Życzę wam wesołych mikołajek, które już się kończą :/ 
A tutaj taki śpiący Mario :D <3 Już niedługo zaczynam pisać kolejny rozdział :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz